Czy naśladownictwo wyglądu towarów innego przedsiębiorcy jest dozwolone?

Przedsiębiorcy ze wszystkich branż dążą do tego, aby to ich produkt został wybrany spośród setek innych na sklepowych półkach czy dostępnych w ofercie sklepów internetowych. Czynią to różnymi środkami. Część przedsiębiorców upatruje sukcesu w oryginalnym opakowaniu produktu, wyraźnie odróżniającym się od towarów konkurencji, inna część – przeciwnie – upodabnia wygląd swoich towarów do opakowań towarów konkurentów, zwłaszcza do towarów cieszących się renomą.

Pytanie o treści czy naśladownictwo wyglądu produktów innych przedsiębiorców jest dozwolone zadają sobie osoby, których wygląd towarów jest naśladowany przez konkurentów. Jednak przed takim samym pytaniem stają sami konkurenci przed stworzeniem i wprowadzeniem na rynek towarów w podobnych opakowaniach, a także wielu z nas jako potencjalni klienci. Odpowiedź zawsze będzie zależała od konkretnego przypadku, między innymi od tego czy wygląd produktu jest chroniony prawami własności przemysłowej. Na przykład: czy został zarejestrowany jako wzór przemysłowy lub wspólnotowy, czy na towar lub jego opakowanie został nałożony znak towarowy.

Pomijając w tym miejscu ochronę wynikającą z prawa własności przemysłowej czy też z prawa autorskiego, w określonych przypadkach można skorzystać z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Należy jednak pamiętać, że co do zasady naśladownictwo wyglądu towarów konkurenta jest dozwolone. Potwierdza to orzecznictwo sądów:

„Produkty uprawnionej i obowiązanej są bardzo podobne, jednakże różnią się umieszczonym na nich logo firm, zatem przeciętny konsument nie może ich pomylić. Ponadto naśladownictwo towarów innego przedsiębiorcy, nie korzystających ze szczególnej ochrony prawami wyłącznymi, nie jest sprzeczne z zasadami prowadzenia konkurencji i nie uzasadnia przyjęcia istnienia czynu nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art.13 ust. 2 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz.U. Nr 47, poz. 211 – dalej: u.z.n.k.) nawet w wypadku zgodności wymiarów kopii z pierwowzorem.”1

Zgodnie przepisami ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji:

Art. 3

1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

2. Czynami nieuczciwej konkurencji są w szczególności: wprowadzające w błąd oznaczenie przedsiębiorstwa, fałszywe lub oszukańcze oznaczenie pochodzenia geograficznego towarów albo usług, wprowadzające w błąd oznaczenie towarów lub usług, naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa, nakłanianie do rozwiązania lub niewykonania umowy, naśladownictwo produktów, pomawianie lub nieuczciwe zachwalanie, utrudnianie dostępu do rynku, przekupstwo osoby pełniącej funkcję publiczną, a także nieuczciwa lub zakazana reklama, organizowanie systemu sprzedaży lawinowej oraz prowadzenie lub organizowanie działalności w systemie konsorcyjnym.

Art. 10

1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów albo usług, a także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich.

2. Czynem nieuczciwej konkurencji jest również wprowadzenie do obrotu towarów w opakowaniu mogącym wywołać skutki określone w ust. 1, chyba że zastosowanie takiego opakowania jest uzasadnione względami technicznymi.

Art. 13

1. Czynem nieuczciwej konkurencji jest naśladowanie gotowego produktu, polegające na tym, że za pomocą technicznych środków reprodukcji jest kopiowana zewnętrzna postać produktu, jeżeli może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu.

2. Nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji naśladowanie cech funkcjonalnych produktu, w szczególności budowy, konstrukcji i formy zapewniającej jego użyteczność. Jeżeli naśladowanie cech funkcjonalnych gotowego produktu wymaga uwzględnienia jego charakterystycznej formy, co może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu, naśladowca jest zobowiązany odpowiednio oznaczyć produkt.

Jak wynika z powołanych powyżej przepisów, jeżeli produkt nie jest chroniony prawami własności przemysłowej, to skuteczne dochodzenie roszczeń przeciwko konkurentowi naśladującemu taki produkt jest trudne. Art. 13 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji dotyczy bowiem tzw. niewolniczego naśladownictwa, czyli kopiowania zewnętrznej postaci produktu. Może on służyć do walki z podróbkami i to także o tyle, o ile może wprowadzić klientów w błąd co do tożsamości producenta lub produktu. Podobnie, odwołanie się do art. 10 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji nie będzie skuteczne w sytuacji, gdy produkt został tak oznaczony, że nie wprowadza w błąd co do jego pochodzenia – np. został opatrzony znakiem towarowym.

Warto też pamiętać o zabezpieczeniu roszczenia. Przedsiębiorca, którego towary są naśladowane z reguły chce, aby jak najszybciej zostały wycofane z obrotu na czas trwania postępowania sądowego. Prawomocny wyrok zapada bowiem z reguły po kilkudziesięciu miesiącach, czyli przy braku zabezpieczenia, konkurent może w dalszym ciągu handlować towarami. Aby uzyskać zabezpieczenie należy uprawdopodobnić roszczenie oraz interes prawny. Praktyka pokazuje, że zabezpieczenie takie łatwiej uzyskać legitymując się prawami własności przemysłowej, a zdecydowanie trudniej opierając się na ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

„Zabezpieczenie takiego roszczenia w sposób wskazany we wniosku, to jest poprzez nakazanie obowiązanej wstrzymania sprzedaży oraz zakazanie wprowadzenia do obrotu wymienionych wyżej produktów, jest co do zasady dopuszczalne, niemniej jednak, z uwagi na dotkliwe skutki, które może wywołać dla obowiązanej, winno być oparte na takich dokumentach lub dowodach, które wskazują w sposób dostateczny na uprawdopodobnienie żądania i na konieczność zapobieżenia szkodzie lub na inne negatywne następstwa, które mogą wyniknąć na skutek braku zabezpieczenia. Instytucja zabezpieczenia nie może być bowiem wykorzystywana jako jeden ze sposobów na wyeliminowanie konkurenta z obrotu gospodarczego, bądź utrudnienia mu w ten sposób prowadzenia działalności gospodarczej. Na gruncie art. 13 ust. 1 u.z.n.k. przyjmuje się, że deliktem w tej postaci nie jest każda postać naśladownictwa, lecz tylko tzw. niewolnicze naśladownictwo, obejmujące takie przypadki wiernego naśladownictwa (kopiowania zewnętrznej postaci produktu), w których dla przeciętnego odbiorcy nie jest możliwe odróżnienie kopii od oryginału. […] Jak trafnie wskazał Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 11 lipca 2002 r. (I CKN 1319/00, OSNC 2003, nr 5, poz. 73), w ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji kładzie się nacisk na eliminację wszelkich działań, mogących w jakikolwiek sposób powodować pomyłki co do przedsiębiorcy lub jego wyrobu, albo wprowadzać w błąd przez używanie fałszywych oznaczeń, a także podawanie innych danych. Ze względu na takie ukierunkowanie celów ustawy, postanowienia art. 13 u.k.z.n. nie mogą zastępować ani powodować ochrony wynikającej z przepisów regulujących prawa bezwzględne (patent, wzór użytkowy).”1

W konsekwencji z punktu widzenia dochodzenia roszczeń przez podmiot, którego towary są naśladowane łatwiejszą drogę zapewnia posiadanie praw wyłącznych np. prawa z rejestracji wzoru przemysłowego czy też skorzystanie z prawa do niezarejestrowanego wzoru wspólnotowego. W sytuacji, gdy przedsiębiorca nie posiada praw wyłącznych, pozostaje odwołanie się do ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, a szanse na skuteczne dochodzenie roszczeń w oparciu o przepisy tej ustawy są znacząco mniejsze.

 

1Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Katowicach Wydział V Cywilny z dnia 11.09.2013 r., sygn. V ACz 849/13

Przedsiębiorco, sprawdź czy nie stosujesz niedozwolonych klauzul umownych

Pamiętaj, że może to skontrolować Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), jak również Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na skutek pozwu, który może wnieść każdy potencjalny klient oraz organizacja pozarządowa, do której zadań statutowych należy ochrona interesów konsumentów, jak również powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów oraz Prezes UOKiK.

Od kilku lat Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest „zalewany” pozwami o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone, wnoszonymi przez różne stowarzyszenia, jak również przez osoby fizyczne. Zazwyczaj przeciwko przedsiębiorcy, który stosuje niedozwolone postanowienia umowne, wnoszonych jest kilka lub kilkanaście pozwów, z których każdy obejmuje jedną klauzulę niedozwoloną.

W świetle ostatniej uchwały Sądu Najwyższego z 13 grudnia 2013 roku (III CZP 73/13) wcześniejsze uznanie przez Prezesa UOKiK klauzuli stosowanej przez przedsiębiorcę za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów i zakazanie stosowania praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów nie oznacza, że nie może zostać wniesiony pozew o uznanie tej samej klauzuli za niedozwoloną przeciwko temu samemu przedsiębiorcy.  

W tej sprawie przedsiębiorca – deweloper stosował niedozwoloną klauzulę umowną, którą Prezes UOKiK uznał za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Od decyzji Prezesa UOKiK, deweloper wniósł odwołanie do Sądu. W międzyczasie, już po wydaniu przez Prezesa UOKiK powyższej decyzji, deweloper otrzymał pozew wniesiony przez stowarzyszenie, w którym to stowarzyszenie kwestionowało te samą klauzulę, którą Prezes UOKiK uznał za naruszającą zbiorowe interesy konsumentów, jednakże na innej podstawie prawnej – stowarzyszenie twierdziło, że postanowienie kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Deweloper wnosił o odrzucenie tego pozwu, ponieważ stowarzyszenie nie miało uzasadnionego interesu w jego wniesieniu, skoro w sądzie toczyła się już sprawa na skutek odwołania od decyzji Prezesa UOKiK, dotycząca tej samej klauzuli. Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów się z tym nie zgodził i uznał klauzulę za niedozwoloną, natomiast Sąd Apelacyjny – na skutek apelacji – powziął wątpliwości i skierował pytanie prawne do Sądu Najwyższego: „czy istnienie „uzasadnionego interesu” stanowi przesłankę materialnoprawną do wytoczenia powództwa o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone?”

Odpowiadając na nie, Sąd Najwyższy stwierdził, że ​„istnienie „uzasadnionego interesu” nie stanowi przesłanki materialnoprawnej do wytoczenia powództwa o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone.”

Co to w praktyce oznacza?

To, że przedsiębiorca, co do którego UOKiK wydał już decyzję o naruszeniu zbiorowych interesów konsumentów przez stosowanie niedozwolonej klauzuli we wzorcu umownym, może zostać pozwany o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone odnośnie tej samej klauzuli.  Wniosek, jaki z tego płynie jest taki, że nie warto czekać na otrzymanie pozwu czy też na kontrolę ze strony UOKiK w przedmiocie stosowania niedozwolonych klauzul umownych (a przez to naruszania zbiorowych interesów konsumentów). Warto natomiast zweryfikować treść stosowanego wzorca (np. regulaminu sklepu internetowego) i wyeliminować z niego klauzule niedozwolone. 

Nie tylko erotoman i złodziej, czyli co może mieć z tego Twoja firma

Problem zniesławienia (i szerzej – naruszenia dobrego imienia) dotyczy w znacznym stopniu przedsiębiorców. Nie znam żadnych statystyk dotyczących tej kwestii, jednak z mojego doświadczenia wynika, że przedsiębiorcy są ofiarami wypowiedzi naruszających dobre imię o wiele częściej niż osoby prywatne.

Trzeba pamiętać, że internet stworzył potężną sieć kontaktów umożliwiającą komunikowanie się niezadowolonych konsumentów, pracowników, kontrahentów. I wśród licznych wypowiedzi, które mają uzasadnienie, są też przecież takie, które zniesławiają lub naruszają dobra osobiste.

Renoma prowadzonej działalności gospodarczej może zostać naruszona na wiele sposobów. Najczęstsze przypadki, z jakimi miałem do czynienia to zarzuty dotyczące:

naruszania praw pracowniczych;

– złej jakości świadczonych usług;

– niskiej jakości sprzedawanych produktów;

złej obsługi klienta; 

– naruszania praw konsumentów;

– opóźnień w płatnościach względem kontrahentów;

– niewywiązywania się ze zobowiązań publicznoprawnych;

– niewykonywania prawomocnych orzeczeń sądowych.

Oczywiście to najbardziej typowe przypadki, pojawiają się też inne – np. zarzuty dotyczące naruszania przepisów  z zakresu ochrony środowiska.

Przedsiębiorca może korzystać z szerokiego zakresu środków prawnych pozwalających na ochronę renomy prowadzonej działalności gospodarczej:

1) przepisów prawa cywilnego dotyczących ochrony dóbr osobistych;

2) środków przewidzianych przez prawo karne – przede wszystkim możliwości wystąpienia z aktem oskarżenia w sprawie o zniesławienie;

3) przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Oczywiście nie zawsze sięganie po te środki będzie mieć sens. Niektóre opinie lepiej zignorować, niż strzelać z armaty do wróbla. Wiele, nawet niesłusznych, opinii nie wynika ze złej woli osób, które je wyrażają, ale z ich rozgoryczenia rozczarowania – o wiele lepsze od walki z takimi osobami, jest wsłuchanie się w ich głos i zmiana tego, co jest złe.

Niemniej trzeba pamiętać, że renoma przedsiębiorcy jest dla niego bardzo ważnym (często najważniejszym) dobrem i są tacy, którzy są gotowi w nie uderzyć ze złymi zamiarami i złą wolę. I na wypadek takich właśnie sytuacji warto mieć w zanadrzu świadomość przysługujących nam środków prawnych.

Naruszenie dobrego imienia w internecie w formie komentarza lub opinii

Problem naruszania dóbr osobistych i zniesławienia w internecie był jakiś czas temu tematem „modnym”, ostatnio pisze się o nim nieco mniej, co nie znaczy, że stracił na aktualności. Wręcz przeciwnie – patrząc na praktykę i liczbę klientów zgłaszających się z takimi problemami, odnoszę wrażenie, że to zjawisko coraz bardziej się nasila.

Jest to problem jest o tyle istotny, że w sieci toczy się coraz większa część naszego życia, można też przyjąć, że liczba zniesławiających wypowiedzi, jakie są rozpowszechniane za jego pośrednictwem jest większa niż w przypadku jakiegokolwiek innego medium. Co więcej internet czyni możliwość publicznego zniesławiania tak łatwą i tanią, jak nigdy do tej pory.

Umieszczenie zdjęcia na stronie internetowej, wpisu na forum, filmu na youtube – wszystko są to czynności wymagające niewiele wysiłku, zabierające czasem minuty, a czasem sekundy. Z drugiej strony – zdjęcia, komentarz, opinia pozostają i są dostępne dla nieograniczonej liczby osób, przez 24 godziny na dobę. Łatwość dzielenia się treścią, powoduje, że w krótkim czasie użytkownicy internetu przekazują sobie linki do interesujących materiałów. W efekcie przekaz, którego stworzenie wymaga bardzo niewielkiego wysiłku, może dotrzeć do tysięcy (czy nawet milionów) osób.

Warto spojrzeć na najprostszy przykład umieszczanej w internecie treści – opinii lub komentarza. Może ona przybrać dowolną formę, wpisu na forum, opinii na popularnych stronach z ocenami usługodawców (np. lekarzy, restauracji lub prawników), czy wreszcie opcji komentarzy na portalu aukcyjnym.

Stworzenie takiej opinii jest bardzo proste. Konto na odpowiednim portalu (często i to nawet nie jest wymagane), które można założyć podając fikcyjne dane i komputer z dostępem do internetu to w zasadzie wszystko, co jest potrzebne. Umieszczenie opinii nie wymaga wielkiego wysiłku, ani poświęcenia wiele czasu.

Od chwili umieszczenia taka opinia zaczyna żyć własnym życiem. Oczywiście można powiedzieć, że pojedyncza opinia nie doprowadzi do ruiny dobrze działającego przedsiębiorcy i pewnie jest to prawda. Z drugiej strony już nawet kilka negatywnych opinii może doprowadzić do rezygnacji z usług konkretnego podmiotu. Warto pamiętać o ogromnej dysproporcji działania powodującego szkodę i skali szkody:

pojedynczy komentarz (np. negatywna opinia na portalu aukcyjnym), którego napisanie zajmuje 30 sekund, może spowodować, że kilku-kilkunastu klientów nie zdecyduje się na transakcję ze sprzedawcą (co może kosztować go kilkaset-kilka tysięcy złotych);

bardziej konsekwentna kampania umieszczania negatywnych ocen na forach i portalach z opiniami, trwająca przez kilka tygodni, może być dotkliwa nawet dla przedsiębiorcy prowadzącego działalność o znaczącej skali.

Prawda czy fałsz?

Oczywiście umieszczane oceny i komentarze najczęściej niełatwo poddają się testowi na prawdziwość. Każdy konsument ma w końcu prawo swobodnej oceny usług, z których korzysta – a także dzielenia się swoimi spostrzeżeniami z innymi. Każdy ma prawo uważać, że posiłek zjedzony w restauracji jest niesmaczny lub że fotograf wykonał brzydkie zdjęcia.

Większość komentarzy z którymi stykam się w praktyce zawodowej nie odnosi się jednak do kwestii związanych z szeroko pojętym gustem. W bardzo wielu sprawach, z którymi miałem i mam do czynienia opinie, oceny i komentarze zawierają jednoznaczne stwierdzenia o faktach, które można zweryfikować. Zarzuty dotyczą przykładowo:

– negatywnych wyników kontroli organów państwowych u przedsiębiorcy, którego dotyczy opinia (gdy tymczasem dysponował on kompletną dokumentacją potwierdzającą, że kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości);

– ignorowania klienta – poprzez odwoływanie spotkań i nieodpowiadanie na e-maile (gdy tymczasem przedsiębiorca dysponował kompletną korespondencją potwierdzającą, że reagował na każde zgłoszenie ze strony klienta);

– nieuwzględnianie reklamacji (w sytuacji, gdy została ona uwzględniona);

– zawyżanie wynagrodzenia (które w całości wynikało z podpisanej przez klienta umowy).

W każdej z tych sytuacji autor komentarza lub opinii zawierał w niej treści jednoznacznie nieprawdziwe. Warto zwrócić uwagę na to, że takie opinie najczęściej mają też większy wpływ na odbiorcę, niż wypowiedzi czysto ocenne – przykładowo „Pomimo wielokrotnego upominania się, zdjęcia otrzymałem dopiero po dwóch tygodniach od terminu zapisanego w umowie” brzmi o wiele bardziej przekonująco niż „Zdjęcia mi się nie podobały”.

Często zdarza się, że tego typu komentarze i opinie nie stanowią wcale wypowiedzi niezadowolonego klienta, ale są przejawem nieuczciwej działalności prowadzonej przez konkurentów. Równie liczne są przypadki, gdy autorami takich komentarzy są osoby pozostające z danym przedsiębiorcą w konflikcie (chociażby byli pracownicy).

Nadużywanie przepisów o ochronie dóbr osobistych i zniesławieniu

Jak wszystkie przepisy, także przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych i zniesławienia mogą być – i często są – nadużywane. Wiele podmiotów inicjuje sprawy, które są bardzo wątpliwe, jedynie po to, aby uciszyć krytykę i wyeliminować negatywne opinie.

Czy warto sięgać po środki ochrony prawnej?

Z mojego doświadczenia wynika, że co do zasady tak, chociaż niestety koszty i długotrwałość postępowań sądowych często zniechęcają podmioty, których dobre imię zostało naruszone, do obrony swoich praw, zwłaszcza w przypadku pojedynczych lub nielicznych incydentów. Biorąc jednak pod uwagę rosnącą skalę problemu oraz ogromne szkody, można się liczyć ze wzrostem świadomości prawnej w tym zakresie i aktywnością osób, których prawa są naruszone. Oczywiście pociągnie to za sobą najpewniej również wzrost zjawisk negatywnych – jakim jest próba likwidowania wszelkiej krytyki przy wykorzystaniu narzędzi służących ochronie dobrego imienia.