Google Books pożyteczne dla społeczeństwa

Google wygrało z Authors Guild sprawę dotyczącą skanowania i udostępniania fragmentów książek w ramach Google Books. Dnia 14 listopada 2013 roku przed nowojorskim sądem (the Southern District of New York) zapadło orzeczenie w tej sprawie.

Sędzia Denny Chin odwołał się do doktryny fair use, która niekiedy jest porównywana do obowiązującego w naszym prawie dozwolonego użytku, choć są to dwie odmienne instytucje. Dzięki doktrynie fair use prawo amerykańskie jest zdecydowanie bardziej elastyczne przy rozwiązywaniu problemów współczesnego prawa autorskiego.

W uzasadnieniu orzeczenia Sąd podkreślił, że Google Books dostarcza społeczeństwu znaczących korzyści:

“In my view, Google Books provides significant public benefits. It advances the progress of the arts and sciences, while maintaining respectful consideration for the rights of authors and other creative individuals, and without adversely impacting the rights of copyright holders. It has become an invaluable research tool that permits students, teachers, librarians, and others to more efficiently identify and locate books. It has given scholars the ability, for the first time, to conduct full-text searches of tens of millions of books. It preserves books, in particular out-of-print and old books that have been forgotten in the bowels of libraries, and it gives them new life. It facilitates access to books for print-disabled and remote or underserved populations. It generates new audiences and creates new sources of income for authors and publishers. Indeed, all society benefits.

Źródło: Denny Chin, United States Circuit Judge Sitting By Designation, Authors Guild v. Google, UNITED STATES DISTRICT COURT DISTRICT OF NEW YORK, 05-CV-8136

Authors Guild zapowiedziało apelację od powyższego orzeczenia, tak więc ciąg dalszy nastąpi.

Reklamy

Problemy z ustaleniem tożsamości w internecie (wyrok NSA I OSK 1666/12)

W Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych zostało opublikowane uzasadnienie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 sierpnia 2013 roku (sygn. akt I OSK 1666/12), o którym jakiś czas temu informowała Rzeczpospolita.

W mojej ocenie wyrok – chociaż zawiera sporo ważnych uwag odnoszących się do kwestii ochrony dobrego imienia, w żadnym wypadku nie jest tak rewolucyjny, jak sugerował zacytowany artykuł.

Przede wszystkim wyrok ma dość miękką wymowę – duży nacisk został położony jednak na ochronę interesów osób, których dane dotyczą, nie na darmo w tej konkretnej sprawie NSA oddalił skargę kasacyjną i uznał, że nie było usprawiedliwionych przesłanek do ujawnienia danych osobowych.

Ważniejsza jest jednak druga kwestia – wyrok de facto dotyczy jedynie adresu IP. Sam adres IP w znakomitej większości wypadków nie będzie wystarczający do ustalenia tożsamości autora konkretnego wpisu. Drugim elementem jest ustalenie, do kogo konkretnie jest ten numer IP przypisany (co zresztą też nie zawsze jest wystarczające dla ustalenia tożsamości autora wpisu, ale to już zupełnie inny temat) – a ustalenie w tym zakresie póki co w dalszym ciągu jest możliwe jedynie po uchyleniu tajemnicy telekomunikacyjnej (co może zostać uczynione jedynie przez prokuratora lub sąd w sprawie karnej).