Wyłączenie ochrony prawnoautorskiej wzorów po wygaśnięciu praw z rejestracji

Zewnętrzna postać produktu może być chroniona na podstawie różnych regulacji prawnych, w tym:

  • Na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – jako utwór wzornictwa przemysłowego,
  • Na podstawie ustawy – Prawo własności przemysłowej – jako wzór przemysłowy,
  • Na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji,
  • Na podstawie regulacji unijnych – jako zarejestrowany lub niezarejestrowany wzór wspólnotowy.

Możliwość ochrony zewnętrznej postaci produktu na podstawie różnych podstaw prawnych (np. jako utworu oraz jako wzoru przemysłowego) jest niewątpliwie korzystna dla uprawnionego. Nie jest natomiast korzystna z punktu widzenia konkurentów czy pozostałych uczestników obrotu, ponieważ wprowadza niepewność, czy dany wytwór należy do domeny publicznej i jako taki może być swobodnie wykorzystywany.

Bezpieczeństwo obrotu wymaga, by rejestr wzorów przemysłowych spełniał wiarygodną rolę informacyjną. Wygaśnięcie prawa z rejestracji wzoru podlega wpisowi do rejestru prowadzonego przez Urząd Patentowy. Każdy może się z tą informacją zapoznać. Wygaśnięcie prawa z rejestracji wzoru oznacza, że wzór przemysłowy nie podlega już ochronie prawnej. Ponieważ jednak zewnętrzna postać produktu może jednocześnie podlegać ochronie jako utwór na podstawie Prawa autorskiego, może się okazać, że wzór – pomimo wygaśnięcia prawa z rejestracji – nadal jest chroniony – jako utwór. Należy pamiętać, że ochrona autorskich praw majątkowych do utworu jest bardzo długa i trwa 70 lat po śmierci twórcy.

Przykład

Spółka V S.A. wytwarzała lampy według zarejestrowanego wzoru przemysłowego. 2 lata temu prawo  z rejestracji wzoru wygasło. W związku z tym spółka W Sp. z o.o. zamierza rozpocząć produkcję lamp według wzoru, do którego prawa z rejestracji wygasły. Ma jednak wątpliwości, czy nie będzie to stanowiło naruszenia praw spółki V S.A.

W celu uniknięcia takich wątpliwości, art. 116 Prawa własności przemysłowej stanowi, że ochrona praw majątkowych do utworu, przewidziana w przepisach prawa autorskiego, nie ma zastosowania do wytworów wytworzonych według wzoru przemysłowego i wprowadzonych do obrotu po wygaśnięciu prawa z rejestracji udzielonego na taki wzór.

Z powyższego przepisu wynika, że jeżeli produkt podlega ochronie zarówno jako wzór przemysłowy jak i jako utwór, to przez czas trwania praw z rejestracji wzoru przemysłowego, może jednocześnie być chroniony także jako utwór (tzw. ochrona kumulatywna). Natomiast po wygaśnięciu praw z rejestracji wzoru przemysłowego, nie ma zastosowania także ochrona autorskich praw majątkowych do utworu. Wyłączenie to odnosi się tylko do wycinka autorskich praw majątkowych, tj. prawa do wytwarzania i wprowadzania do obrotu produktów według wzoru po wygaśnięciu prawa z rejestracji. Natomiast nadal pozostają pod ochroną autorskie prawo majątkowe do korzystania z utworu na innych polach eksploatacji, jak i autorskie prawa osobiste twórcy (np. prawo do autorstwa utworu czy prawo do integralności utworu).

Postanowienie art. 116 Prawa własności przemysłowej oznacza, że możliwe jest rozpoczęcie produkcji wytworów będących kopią rozwiązań chronionych wygasłym już prawem z rejestracji wzoru przemysłowego i wprowadzanie ich do obrotu – bez narażania się na zarzut naruszenia autorskich praw majątkowych do takiego utworu wzornictwa przemysłowego.

Problem polega na tym, że istnieją silne argumenty przemawiające za niezgodnością art. 116 polskiej ustawy Prawo własności przemysłowej z postanowieniami dyrektywy 98/71 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 października 1998 r. w sprawie prawnej ochrony wzorów.

Powyższe wątpliwości nasiliły się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 27.01.2011 r. w sprawie C‑168/09 Flos SpA przeciwko Semeraro Casa e Famiglia SpA. W wyroku tym Trybunał uznał, że:

1)      Artykuł 17 dyrektywy 98/71/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 13 października 1998 r. w sprawie prawnej ochrony wzorów należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie przepisom państwa członkowskiego wyłączającym spod ochrony na podstawie prawa autorskiego tego państwa członkowskiego wzory, które były chronione prawem z rejestracji w państwie członkowskim lub w odniesieniu do niego i które stały się własnością publiczną przed dniem wejścia w życie tych przepisów, mimo że spełniają one wszystkie przesłanki wymagane do korzystania z takiej ochrony.

2)      Artykuł 17 dyrektywy 98/71 należy interpretować w ten sposób, że stoi on na przeszkodzie przepisom państwa członkowskiego wykluczającym – albo przez znacznej długości okres dziesięciu lat, albo całkowicie – spod ochrony na podstawie prawa autorskiego wzory, które mimo że spełniają wszystkie przesłanki wymagane do korzystania z takiej ochrony, stały się własnością publiczną przed dniem wejścia w życie tych przepisów, wobec każdej osoby trzeciej, która produkowała i sprzedała w tym państwie członkowskim produkty wykonane według wspomnianych wzorów, i to bez względu na datę, w której te działania były dokonywane.

Zdania na temat znaczenia powyższego wyroku dla kwestii zgodności art. 116 Prawa własności przemysłowej z dyrektywą są podzielone. Niewątpliwie jednak podmiot, który zamierza wytwarzać produkty według wzoru, do którego wygasło prawo z rejestracji, niestety nie może mieć pewności, czy w ten sposób nie narazi się na naruszenie autorskich praw majątkowych, co może mieć miejsce w sytuacji uznania art. 116 polskiej ustawy za niezgodny z dyrektywą unijną.

Ponadto warto pamiętać także o przepisach ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – to jednak problem na odrębny temat.

Nie tylko erotoman i złodziej, czyli co może mieć z tego Twoja firma

Problem zniesławienia (i szerzej – naruszenia dobrego imienia) dotyczy w znacznym stopniu przedsiębiorców. Nie znam żadnych statystyk dotyczących tej kwestii, jednak z mojego doświadczenia wynika, że przedsiębiorcy są ofiarami wypowiedzi naruszających dobre imię o wiele częściej niż osoby prywatne.

Trzeba pamiętać, że internet stworzył potężną sieć kontaktów umożliwiającą komunikowanie się niezadowolonych konsumentów, pracowników, kontrahentów. I wśród licznych wypowiedzi, które mają uzasadnienie, są też przecież takie, które zniesławiają lub naruszają dobra osobiste.

Renoma prowadzonej działalności gospodarczej może zostać naruszona na wiele sposobów. Najczęstsze przypadki, z jakimi miałem do czynienia to zarzuty dotyczące:

naruszania praw pracowniczych;

– złej jakości świadczonych usług;

– niskiej jakości sprzedawanych produktów;

złej obsługi klienta; 

– naruszania praw konsumentów;

– opóźnień w płatnościach względem kontrahentów;

– niewywiązywania się ze zobowiązań publicznoprawnych;

– niewykonywania prawomocnych orzeczeń sądowych.

Oczywiście to najbardziej typowe przypadki, pojawiają się też inne – np. zarzuty dotyczące naruszania przepisów  z zakresu ochrony środowiska.

Przedsiębiorca może korzystać z szerokiego zakresu środków prawnych pozwalających na ochronę renomy prowadzonej działalności gospodarczej:

1) przepisów prawa cywilnego dotyczących ochrony dóbr osobistych;

2) środków przewidzianych przez prawo karne – przede wszystkim możliwości wystąpienia z aktem oskarżenia w sprawie o zniesławienie;

3) przepisów ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Oczywiście nie zawsze sięganie po te środki będzie mieć sens. Niektóre opinie lepiej zignorować, niż strzelać z armaty do wróbla. Wiele, nawet niesłusznych, opinii nie wynika ze złej woli osób, które je wyrażają, ale z ich rozgoryczenia rozczarowania – o wiele lepsze od walki z takimi osobami, jest wsłuchanie się w ich głos i zmiana tego, co jest złe.

Niemniej trzeba pamiętać, że renoma przedsiębiorcy jest dla niego bardzo ważnym (często najważniejszym) dobrem i są tacy, którzy są gotowi w nie uderzyć ze złymi zamiarami i złą wolę. I na wypadek takich właśnie sytuacji warto mieć w zanadrzu świadomość przysługujących nam środków prawnych.

Odpowiedzialność za komentarze – uwagi na marginesie wyroku w sprawie Delfi AS

Niedawny wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wydany w sprawie spółki Delfi AS przeciwko Estonii o sygn. 64569/09 dotyczy bardzo ważnej kwestii odpowiedzialności administratora portalu internetowego za treść umieszczanych na tym portalu komentarzy.

Kwestia ta stanowi wycinek szerszego problemu odpowiedzialności podmiotów świadczących usługi z wykorzystaniem internetu za wszelkiego rodzaju treści (content) umieszczane przez użytkowników na stronie internetowej administrowanej przez dany podmiot. Komentarze umieszczane na forach czy pod artykułami stanowią jeden z przykładów takich treści, innym mogą być np. zdjęcia umieszczane na portalach społecznościowych czy portalach takich jak flickr.com.

Stan prawny 

Odpowiedzialność podmiotów prowadzących portale internetowe, w których użytkownicy mogą umieszczać swoje treści, za te treści, określona została w prawie polskim w art. 14 ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (regulującym odpowiedzialność tzw. hosting providera):

Art. 14. 1. Nie ponosi odpowiedzialności za przechowywane dane ten, kto udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego w celu przechowywania danych przez usługobiorcę nie wie o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności, a w razie otrzymania urzędowego zawiadomienia lub uzyskania wiarygodnej wiadomości o bezprawnym charakterze danych lub związanej z nimi działalności niezwłocznie uniemożliwi dostęp do tych danych.

Warunkiem wyłączenia odpowiedzialności usługodawcy jest uniemożliwianie dostępu do takich treści, w sytuacji, gdy:

– otrzyma urzędowe zawiadomienie o bezprawnym charakterze przechowywanych danych (art. 14 ust. 2);

– uzyska wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze przechowywanych danych (art. 14 ust. 3).

Regulację uzupełnia art. 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który wyraźnie zwalnia podmiot świadczący usługi z obowiązku badania treści umieszczanych przez użytkowników.

Przepisy te stanowią wdrożenie do polskiego porządku prawnego art. 14 i 15 dyrektywy 2000/31/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 8 czerwca 2000 roku w sprawie niektórych aspektów prawnych usług społeczeństwa informacyjnego, w szczególności handlu elektronicznego w ramach rynku wewnętrznego (dyrektywa o handlu elektronicznym).

Uzasadnienie wyłączenia odpowiedzialności hosting providera 

Art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i określone w nim wyłączenie odpowiedzialności budzi kontrowersje.

Z jednej strony – co do samej zasady – nie ulega dla mnie wątpliwości, że jakiegoś rodzaju ograniczenie/wyłączenie odpowiedzialności takiego podmiotu jest słuszne. Internet w dużej części jest „społecznościowy”, wytwarzanie treści ma charakter zdecentralizowany, wiele portali zawierających istotne treści współtworzonych jest przez użytkowników. Wszystkie podmioty działające na takiej zasadzie – ogólne i wyspecjalizowane fora internetowe; portale społecznościowe; portale z artykułami umieszczanymi przez użytkowników; portale z fotografiami umieszczanymi przez użytkowników – korzystają z dobrodziejstwa art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Większość z tych portali nie byłaby też w stanie funkcjonować, gdyby ponosiła odpowiedzialność za umieszczane przez użytkowników treści. Po pierwsze wymagałoby to zatrudnienia wielu dodatkowych pracowników, których jedynym celem byłoby przeglądanie umieszczanych przez użytkowników treści, co najczęściej prowadziłoby do zwyczajnej nieopłacalności wielu tego typu przedsięwzięć (szczególnie tych o charakterze niekomercyjnym). Po drugie – nawet wdrożenie takiego systemu kontroli, też by nie stanowiło remedium, ponieważ ocena bezprawności treści np. komentarza bardzo często jest niemożliwa bez znajomości jego kontekstu.

(Oczywiście prawdopodobnie w wielu przypadkach możliwe byłoby zwolnienie się administratora portalu od odpowiedzialności na zasadach ogólnych, jednak dodatkowe ryzyko prowadzenia licznych procesów, w ogromnej większości przypadków prowadziłoby do zaniechania działania portali opierających się na treściach dostarczanych przez użytkowników).

Naturalnie jest też druga strona – poszkodowani przez bezprawne treści (najczęściej naruszające dobra osobiste lub prawa autorskie) mogą kierować swoje roszczenia przede wszystkim wobec autorów tych treści (np. komentarzy). Droga ochrony swoich praw w takich przypadkach jest bardzo niedoskonała – często problemem jest ustalenie tożsamości autora konkretnego komentarza, nieraz dodatkowo sytuację utrudnia bardzo liczna grupa naruszycieli (szczególnie w przypadku tematów modnych czy medialnych, komentarze naruszające dobra osobiste mogą być dodawane przez setki, czy tysiące osób). W praktyce trudności i koszty z dochodzeniem roszczeń mogą być na tyle duże – że niektórzy poszkodowani rezygnują z dochodzenia swoich praw. Tymczasem administratorzy portali (szczególnie prasowych) korzystają i czerpią korzyści z zainteresowania, jakie wzbudza kontrowersyjny temat – w konsekwencji może występować sytuacja, w której naruszenia prawa dokonywane przez użytkowników będą ściśle powiązane z interesem ekonomicznym administratora (zwiększonym zainteresowaniem kontrowersyjnymi artykułami oraz kontrowersyjnymi dyskusjami pod artykułem).

Wyrok ETPCz 64569/09 

Powołany wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wydany w sprawie Delfi AS z jednej strony ściśle wiąże z problematyką odpowiedzialności hosting providera, z drugiej – dotyczy w zasadzie jedynie wycinka całej problematyki.

Zgodnie z komunikatem prasowym przedmiotem wyroku była ocena, czy przyjęcie odpowiedzialności spółki Delfi AS za komentarze umieszczane przez internautów pod artykułami zawartymi na portalu internetowym Delfi AS, nie naruszyło art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, dotyczącego wolności wyrażania opinii.

W pierwszym rzędzie sprawa nie dotyczyła więc konstrukcyjnych zasad wyłączenia odpowiedzialności hosting providera, a problematyki wolności wypowiedzi – a konkretnie prasy. W tym aspekcie wyrok nie ma bardziej ogólnego charakteru. Podstawowe zasady wyłączenia odpowiedzialności hosting providera mają bowiem podstawę czysto pragmatyczną i wynikają ze względów praktycznych – pewne rodzaje portali internetowych nie mogłyby po prostu bez tego wyłączenia funkcjonować. Kwestie aksjologiczne (takie jak wolność słowa czy wypowiedzi), mają w przypadku tej regulacji znaczenie drugorzędne.

Z komunikatu prasowego wynika natomiast, że Trybunał rozważał także w komentowanej sprawie zagadnienia, które mogą mieć znaczenie przy ocenie odpowiedzialności hosting providerów. Zgodnie z komunikatem Trybunał uznał, że administrator publikując artykuły, pod którymi umieszczane były sporne komentarze, mógł spodziewać się – uwzględniając problematykę artykułów – tego, że takie komentarze (naruszające prawa osoby trzeciej) będą się ukazywać. Portal posiadał także automatyczny system pozwalający na usuwanie komentarzy zawierających treści wulgarne, jak również prosty mechanizm pozwalający użytkownikom informować administratora o bezprawnych treściach. Administrator nie podejmował natomiast odpowiednich działań w odpowiednim czasie, pozwalając, aby bezprawne treści były dostępne dla ogółu użytkowników internetu1.

Warto zauważyć, że w tym zakresie ustalenia wyroku bez trudu dają się pogodzić z obowiązującymi w polskim porządku prawnym zasadami odpowiedzialności hosting providera:

– z komunikatu prasowego wynika, iż w praktyce spółka Delfi AS jako administrator portalu była poinformowana o tym, że komentarze umieszczane przez użytkowników, miały charakter bezprawny;

– wyrok wskazuje też na ogólną dyrektywę, nakazującą uwzględnianie kontekstu przy ocenie odpowiedzialności hosting providera – w tym wypadku była to kontrowersyjna tematyka artykułów, pod którymi były umieszczane komentarze, pozwalająca na przewidzenie, iż artykuły te mogą inicjować dyskusje naruszające dobra osobiste podmiotów trzecich.

Co prawda ta druga dyrektywa nie może zostać wyprowadzona z brzmienia przepisów o odpowiedzialności hosting providera, nie ma jednak – w mojej ocenie – przeszkód, aby stosować ją przy ocenie szerszego kontekstu stosowania art. 14 ust. 3 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i oceny tego, co stanowi „wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze przechowywanych danych” (dyskusje na pewne tematy zwiększają prawdopodobieństwo występowania w nich treści o charakterze bezprawnym). Być może zbliżone rozwiązanie stanowiłoby też dobre uzupełnienie art. 15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

Podsumowując – ze względu na tematykę powołanego wyroku i specyfikę konkretnej sprawy, rozstrzygnięcie Trybunału raczej nie będzie mieć bezpośredniego znaczenia dla praktyki stosowania przepisów o odpowiedzialności hosting providera. Z drugiej strony warto o nim pamiętać w kontekście powracających dyskusji o konieczności znowelizowania tych przepisów i uszczegółowienia obowiązków hosting providera.

1 Poza tym wyrok wskazuje też na kwestie praktyczne – niewielką kwotę, do której zapłacenia została zobowiązana spółka Delfi AS wyrokiem estońskiego sądu oraz fakt, że kierowanie przez poszkodowanego roszczeń wobec Delfi AS, a nie autorów poszczególnych komentarzy, było dla poszkodowanego łatwiejsze.

Odpowiedzialność właściciela portalu internetowego za obraźliwe komentarze internautów

W dniu dzisiejszym (10.10.2013) został wydany wyrok przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie spółki Delfi AS przeciwko Estonii o sygn. 64569/09. Sprawa dotyczyła skargi Delfi AS – jednego z największych portali internetowych w Estonii, który został uznany odpowiedzialnym za obraźliwe komentarze umieszczane przez internautów pod jednym z artykułów na portalu.

Zdaniem estońskiej spółki uznanie jej odpowiedzialności stanowiło naruszenie prawa do wolności wyrażania opinii chronionego przez art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Trybunał nie zgodził się z argumentacją Delfi i uznał, że nie doszło do naruszenia swobody wypowiedzi.

Na stronie internetowej Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dostępna jest notatka prasowa omawiająca zwięźle stan faktyczny sprawy i główne motywy wyroku Trybunału.

Prawa używacza uprzedniego

Prawo używacza uprzedniego jest prawem majątkowym skutecznym względem uprawnionego z tytułu rejestracji praw własności przemysłowej, np. patentu, wzoru przemysłowego, znaku towarowego. Poniższy wpis dotyczy praw używacza uprzedniego wzoru przemysłowego, ale analogiczne zasady stosuje się do używacza uprzedniego znaku towarowego czy patentu.

Treścią tego prawa jest obowiązek tolerowania przez uprawnionego z rejestracji wzoru przemysłowego faktu korzystania ze wzoru w dobrej wierze przez używacza uprzedniego. Korzystanie ze wzoru przez używacza uprzedniego jest ograniczone:

  • co do zakresu funkcjonalnego – używacz uprzedni może nadal bezpłatnie korzystać ze wzoru przemysłowego tylko w takim zakresie, w jakim korzystał z niego w dacie pierwszeństwa,
  • co do zakresu organizacyjnego – używacz uprzedni może nadal bezpłatnie korzystać ze wzoru przemysłowego tylko w „swoim przedsiębiorstwie”.

Instytucja używacza uprzedniego wzoru ma służyć osobom, które opracowały i nie zgłosiły do rejestracji wzoru nieróżniącego się ogólnym wrażeniem od wzoru zarejestrowanego.

Przykład

Powód, powołując się na fakt rejestracji wzoru przemysłowego „zestawu wypoczynkowego mebli tapicerowanych”, wniósł do sądu pozew o zakazanie Pozwanemu prowadzącemu działalność gospodarczą naruszania prawa do wzoru przemysłowego przez zaniechanie produkcji mebli według tego wzoru oraz zaniechanie reklam powyższego produktu i nakazanie Pozwanemu usunięcia wykorzystanego wzoru przemysłowego z całej produkcji Pozwanego.

Pozwany zaprzeczył, aby wytwarzał zestaw mebli w oparciu o wzór przemysłowy objęty prawem z rejestracji na rzecz Powoda. Argumentował, że komplet mebli jest wynikiem jego własnego pomysłu pochodzącego z końca 2002 roku. Po raz pierwszy komplet mebli został wprowadzony przez Pozwanego do sprzedaży 3 lutego 2003 roku w oparciu o dokumentację techniczną sporządzoną w dniu 8 stycznia 2003 roku. Wcześniej – 28 stycznia 2003 roku powyższy zestaw wypoczynkowy Pozwany oddał do badań wytrzymałościowych w zakresie bezpieczeństwa użytkowania. Po wykonaniu badań zestaw mebli Pozwanego otrzymał atest. Pozwany reklamował komplet mebli już w folderze meblowym „Wiosna 2003″. Na potwierdzenie powyższych okoliczności Pozwany dysponował dokumentami, m.in. fakturami sprzedaży mebli z 2003 roku, dokumentami potwierdzającymi wykonanie badań wytrzymałościowych mebli, zeznaniami świadka.

Natomiast Powód zgłosił wzór przemysłowy do ochrony dopiero 20 września 2004 roku, a prawo z rejestracji zostało udzielone przez Urząd Patentowy w dniu 4 października 2005 roku.

Zdaniem Pozwanego przysługiwał mu więc co najmniej status używacza uprzedniego w rozumieniu art. 118 w zw. z art. 71 Prawa własności przemysłowej. W konsekwencji może on nadal korzystać bezpłatnie z przedmiotowego wzoru w zakresie, w jakim korzystał z niego w chwili stanowiącej o pierwszeństwie do uzyskania prawa z rejestracji wzoru przemysłowego (czyli w dniu 20 września 2004 roku).

Sąd1 przyznał rację Pozwanemu.

 

Inną kwestią w powyższym przykładzie jest odpowiedź na pytanie, czy wzór przemysłowy Powoda, na który otrzymał prawo z rejestracji, w ogóle spełniał przesłankę nowości. Skoro bowiem Pozwany wprowadził zestaw mebli do produkcji i na rynek oraz reklamował je już na początku 2003 roku, to zestaw mebli zgłoszony do rejestracji przez Powoda w dniu 20 września 2004 roku nie spełniał już przesłanki nowości. W tej sytuacji, Pozwany mógł złożyć sprzeciw do Urzędu Patentowego wobec decyzji o udzieleniu prawa z rejestracji wzoru przemysłowego w oparciu o brak przesłanki nowości wzoru zarejestrowanego na rzecz Powoda.

1Wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 18.01.2007 r., I ACa 915/06

 

Erotoman i złodziej

… czyli o różnicy między zniesławieniem, a zniewagą.

Zniesławienie i zniewaga to nazwy dwóch przestępstw, stypizowanych w art. 212 i 216 kodeksu karnego. W praktyce oba te przestępstwa są dość do siebie zbliżone.

Przestępstwo zniesławienia określone w art. 212 kodeksu karnego to sytuacja, gdy ktoś pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

Z kolei zniewaga nie została w art. 216 kodeksu karnego zdefiniowana, ustawodawca posługuje się tutaj tym określeniem, odwołując się w praktyce do potocznego rozumienia tego słowa.

Oba te przepisy są bardzo ważne w ochronie dobrego imienia i renomy na drodze postępowania karnego (przy czym w praktyce istotniejsze jest przestępstwo zniesławienia).

Czym jest zniewaga jako przestępstwo?

  1. zasadniczo pokrywa się z potocznym rozumieniem tego słowa – chodzi o wulgaryzmy, epitety, etc. mające wyrazić pogardę dla określonej osoby;
  2. o tym, czy mamy do czynienia ze zniewagą decydują normy społeczne, a nie jedynie subiektywne odczucia ofiary
  3. zniewaga może nastąpić w trzech postaciach – albo w obecności pokrzywdzonego, albo publicznie, albo prywatnie, ale z zamiarem, żeby zniewaga dotarła do pokrzywdzonego

Trzeba zauważyć, że granica między zniesławieniem, a zniewagą często jest nieostra, nieraz więc znajdziemy się w sytuacji, gdy ktoś będzie naruszać nasze dobre imię, a zakwalifikowanie danego zachowania, jako zniesławienia, albo zniewagi może nie być proste.

Dobrze to widać na dwóch przykładach zawartych w tytule.

Określenie kogoś mianem „złodzieja”, było przedmiotem rozważań Sądu Najwyższego już w latach 30-tych, jednak te rozważania nie straciły nic na aktualności w dobie, gdy ludzie znieważają się raczej przez internet, niż podczas ulicznych pyskówek:

W wystosowaniu do kogoś słów: «złodziej» (…) itp. może, zależnie od okoliczności i zamiaru, tkwić bądź wprost tylko obelga (ty złodzieju…), bądź zniesławienie (X. to złodziej…), bo w pierwszym razie mamy do czynienia tylko z obelżywym epitetem, w drugim zaś – wręcz z przypisaniem oskarżonemu czynów występnych, gdyż złodziejem jest «kto dopuszcza się kradzieży»1

Podobnie jest z określeniem kogoś mianem „erotomana”. Epitet taki może stanowić zniewagę, w zależności od kontekstu, w jakim został użyty, natomiast może on być również formą zniesławienia (jeśli dotyczy osoby, która z jakiegoś względu, z racji na swój zawód, czy pozycję społeczną erotomanem być nie powinna)2.

Przykłady możnaby zapewne mnożyć, ale chciałem w tym momencie jedynie zwrócić uwagę, jak istotny jest kontekst. Praktyczna różnice w kwalifikacji prawnej są niewielkie, podobne jest zagrożenie karne i korzyści, które można uzyskać, z jednym wyjątkiem – w przypadku zniewagi, sąd nie podaje wyroku do publicznej wiadomości, co czasem może mieć istotne znaczenie dla pokrzywdzonego.

wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 października 1931 r., 1 K 886/31 (za wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 11 stycznia 2007 r. II AKa 218/06)

2 postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2008 r. (III KK 234/07)

Co możemy zyskać – ochrona dóbr osobistych

Poprzedni wpis poświęciłem głównym korzyściom, jakie można osiągnąć chroniąc dobre imię i renomę przy wykorzystaniu narzędzi prawa karnego.

Drugą ważną kategorią przepisów pozwalającą na ochronę dobrego imienia i renomy są przepisy prawa cywilnego dotyczące dóbr osobistych.

Korzystając z przepisów o ochronie dóbr osobistych, poszkodowany może wystąpić z następującymi żądaniami:

1) zaniechania naruszeń dóbr osobistych;

2) dokonania czynności niezbędnych do usunięcia skutków naruszeń – w szczególności złożenia oświadczenia w określonej formie lub treści;

3) zapłaty zadośćuczynienia za doznaną krzywdę;

4) zapłaty określonej sumy na wskazany cel społeczny;

5) naprawienia szkody, jeśli naruszenie dóbr osobistych taką szkodę wyrządziło.

Ogólnie – funkcją postępowania cywilnego dotyczącego naruszeń dóbr osobistych, jest przede wszystkim ochrona naruszonego dobra oraz rekompensata dla poszkodowanego, a nie ukaranie sprawcy.

Narzędzia przyznawane w tym zakresie przez prawo cywilne są bardzo różnorodne. Z najczęściej wykorzystywanych:

– sprawca może zostać zobowiązany do zaprzestania rozpowszechniania twierdzeń naruszających dobre imię poszkodowanego;

– do usunięcia treści naruszających dobre imię poszkodowanego umieszczonych na stronie internetowej;

– do opublikowania w prasie lub na portalu internetowym przeprosin lub oświadczenia, że rozpowszechniane informacje były nieprawdziwe;

– poszkodowany może otrzymać zadośćuczynienie dotyczące krzywdy (rekompensującej dolegliwości niemajątkowe wynikające z naruszenia dóbr osobistych);

– poszkodowany może uzyskać odszkodowanie rekompensujące poniesioną szkodę (np. utratę klientów wynikającą z rozpowszechniania nieprawdziwych informacji – chociaż w praktyce wykazywanie szkody w sprawach o ochronę renomy bywa trudne).

Różnice między ochroną dóbr osobistych a sprawami o zniesławienie

Specyfika prawa i procesu cywilnego dość znacząco różni się od środków ochrony karnoprawnej i nie zawsze jest możliwy wybór między tymi reżimami ochrony. Niemniej, zakładając, że wybór taki jest możliwy (i pomijając kwestie taktyki procesowej decydujące o wyborze jednej ścieżki, zamiast drugiej), w największym uproszczeniu można powiedzieć, że celem postępowania karnego jest przede wszystkim ukaranie sprawcy naruszeń; a celem postępowania cywilnego – jest uzyskanie rekompensaty przez uprawnionego.