Naruszenie dóbr osobistych osoby prawnej a naruszenie dóbr osobistych członków organów tej osoby

Dobra osobiste przysługują nie tylko osobom fizycznym, ale także osobom prawnym – a w szczególności dobre imię i renoma osoby prawnej, nazwa, tajemnica korespondencji, nietykalność pomieszczeń. W przypadku osób prawnych najczęściej naruszeniu podlegają dobre imię i renoma.

Osoba prawna jest odrębnym podmiotem prawa i posiada „własne” dobra osobiste, niezależne od dóbr osobistych osób fizycznych – jej właścicieli czy osób wchodzących w skład jej organów. Weźmy za przykład – popularną w Polsce – spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. Każda spółka z o.o. musi posiadać zarząd, a w skład zarządu mogą wchodzić tylko osoby fizyczne. Może posiadać także radę nadzorczą, w której również mogą zasiadać tylko osoby fizyczne. Również osoby fizyczne mogą być wspólnikami w spółce z o.o. Wreszcie funkcjonują spółki jednoosobowe, w której jedyny wspólnik będący osobą fizyczną jest jednocześnie jedynym członkiem zarządu.

Tak więc choć formalnie nie można utożsamiać spółki (nawet spółki jednoosobowej, w której jedyny wspólnik jest jedynym członkiem zarządu) ani z jej wspólnikami ani z członkami organów, to oczywiste jest, że każda osoba prawna działa przez swoje organy, czyli przez ludzi.

Nie zawsze więc kwalifikacja, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych osoby fizycznej, pełniącej funkcję w spółce czy też do naruszenia dóbr osobistych osoby prawnej, jest prosta. Z całą pewnością nie można automatycznie postawić znaku równości pomiędzy naruszeniem dóbr osobistych osoby prawnej, a przez to jednoczesnym naruszeniem dóbr osobistych członków jej organów (czyli osób fizycznych), jak i odwrotnie. Każdy przypadek należy oceniać indywidualnie.

Przykład 1

Stwierdzenie, że „Spółka A Sp. z o.o. jest nieuczciwym kontrahentem, nie wykonuje umów i nie spłaca długów” może naruszać dobra osobiste A Sp. z o.o. Nie oznacza to jednak, że narusza ono automatycznie dobra osobiste wszystkich trzech członków Zarządu A Sp. z o.o. – jako osób fizycznych.

 

Ocena może być natomiast inna w sytuacji, gdy spółka ma tylko jednego wspólnika, a ten wspólnik jest jednocześnie jedynym członkiem zarządu.

Przykład 2

To samo zdanie „Spółka A Sp. z o.o. jest nieuczciwym kontrahentem, nie wykonuje umów i nie spłaca długów” odniesione do spółki jednoosobowej, w której B jest Prezesem Zarządu może zostać jednocześnie uznane za naruszające dobra osobiste B. Wprawdzie A Sp. z o.o. jest niezależnym podmiotem prawa od B, ale to B jest jedynym wspólnikiem i jedynym członkiem zarządu, a więc ma pełny wpływ na działalność A Sp. z o.o. Posądzenie A Sp. z o.o. o nieuczciwe działania mogłoby więc jednocześnie stanowić posądzenie B i naruszyć dobra osobiste także B, jednakże ocena zawsze zależy od okoliczności konkretnej sprawy. 

Czy można naruszyć dobra osobiste organów spółki?

Nie.

Organ nie posiada odrębnej podmiotowości. Nie można więc naruszyć dóbr osobistych zarządu czy rady nadzorczej spółki jako organu osoby prawnej. Natomiast zarzuty kierowane wobec organu np. wobec zarządu spółki, będą mogły stanowić – w zależności od konkretnego przypadku – naruszenie dóbr osobistych danej osoby prawnej albo naruszenie dóbr osobistych osób fizycznych pełniących funkcje członków zarządu.

W wyroku z dnia 10.11.2005 roku (sygn. akt V CK 314/05) Sąd Najwyższy uznał, że „skoro osoba prawna działa przez swoje organy, to w konsekwencji zarzuty kierowane wobec tych organów są zarzutami kierowanymi pod adresem samej osoby prawnej.”

Sąd Najwyższy wyjaśnił, że „użyte przez pozwaną sformułowanie, iż „wskutek braku gospodarności i należytego nadzoru ze spółdzielni wypływa rzeka pieniędzy” oczywiście może sugerować, że chodzi o niegospodarność organu zarządzającego spółdzielnią, a więc konkretnych osób fizycznych wchodzących w skład zarządu, a także może sugerować brak należytego nadzoru ze strony rady nadzorczej. Chodzi więc o problem rozróżnienia między naruszeniem dobrego imienia osoby prawnej i osób fizycznych, wchodzących w skład organów osoby prawnej, a także osób fizycznych będących pracownikami powodowej spółdzielni. W szczególności rozważenia wymaga, kiedy negatywne wypowiedzi na temat osób fizycznych – wchodzących w skład organów osoby prawnej lub pracowników tej osoby prawnej mogą prowadzić do naruszenia reputacji samej osoby prawnej.

Stwierdzić należy, iż kwestionowane sformułowanie, iż „wskutek braku gospodarności i należytego nadzoru ze spółdzielni wypływa rzeka pieniędzy” zawiera krytyczną ocenę działań organów powodowej spółdzielni, to jednak skoro osoba prawna działa przez swoje organy, to w konsekwencji zarzuty kierowane wobec tych organów są zarzutami kierowanymi pod adresem samej osoby prawnej. Także zarzuty godzą w dobre imię samej spółdzielni. Wniosek ten jest tym bardziej uzasadniony, jeśli zważyć, że kwestionowana wypowiedź nie zawiera zarzutów adresowanych do konkretnych, wskazanych z nazwiska członków zarządu lub rady nadzorczej.”

 

Częste są też sytuacje naruszenia dóbr osobistych osób fizycznych wchodzących w skład organów spółki np. posądzanie ich o nieuczciwe postępowanie, nazywanie „oszustami” i „złodziejami”. Pomówienie osoby, która jest członkiem zarządu spółki o takie nieuczciwe działania niewątpliwie może powodować negatywne następstwa, a nawet szkodę, po stronie spółki. Od konkretnego przypadku zależy, czy dojdzie jednocześnie także do naruszenia dóbr osobistych osoby prawnej, której członka zarządu pomówiono. Ocena prawna staje się bardziej złożona, gdy pomówiona osoba pełni funkcję w organach kilku czy kilkunastu spółek – czy wówczas każda z tych spółek może domagać się ochrony swoich dóbr osobistych z uwagi na pomówienie jej członka zarządu?

Jak już wspomniałam, każdy przypadek naruszenia dóbr osobistych musi być rozpatrywany na podstawie całokształtu okoliczności w celu ustalenia, czy doszło do naruszenia dóbr osobistych osoby prawnej, osoby fizycznej wchodzącej w skład organu osoby prawnej czy obu z nich jednocześnie.

Reklamy

Naruszenie dobrego imienia w internecie – przedawnienie

Kiedy mowa o naruszeniu dobrego imienia w internecie należy zwrócić uwagę na zasady liczenia terminu przedawnienia takich czynów.  Zasady obliczania terminu przedawnienia różnią się, w zależności od tego po jakie środki prawne zamierza sięgnąć osoba, której dobre imię zostało naruszone.

Ochrona dobrego imienia na drodze karnej – w sprawach o przestępstwo zniesławienia.

Karalność przestępstwa zniesławienia ustaje z upływem roku od czasu, gdy pokrzywdzony dowiedział się o osobie sprawcy przestępstwa, nie później jednak niż z upływem 3 lat od czasu jego popełnienia. Jeśli w tym okresie zostanie wszczęte postępowanie karne, okres ten ulega wydłużeniu o kolejne 5 lat.

Istotne są zatem dwie chwile – moment dowiedzenia się pokrzywdzonego o sprawcy przestępstwa i chwila popełnienia przestępstwa. W przypadku popełnienia przestępstwa zniesławienia polegającego na umieszczeniu w internecie treści o charakterze zniesławiającym,termin przedawnienia zaczyna biec od chwili dokonania wpisu, a nie jego usunięcia. Oznacza to, że możliwa jest sytuacja, w której przestępstwo zniesławienia będzie już przedawnione, gdy zniesławiający wpis ciągle będzie dostępny w sieci1. Co więcej, możliwe jest także, że pokrzywdzony dowie się o zniesławieniu w chwili, gdy przestępstwo będzie już przedawnione.

Ochrona dobrego imienia na drodze cywilnej – sprawy o naruszenie dóbr osobistych.

W przypadku spraw cywilnych, należy rozróżnić dwa podstawowe typy roszczeń:

a) Roszczenia o charakterze niemajątkowym – te nigdy nie ulegają przedawnieniu. Poszkodowanemu zawsze zatem przysługuje roszczenie o zaniechanie naruszeń (np. roszczenie o usunięcie wpisów naruszających dobra osobiste).

b) Roszczenia o charakterze majątkowymprzedawniają się w terminie 3 lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, jednak nie później, niż w terminie 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę.

Jeśli natomiast szkoda wynika ze zbroni lub występku, roszczenia o charakterze majątkowym przedawniają się w terminie lat 20 od dnia popełnienia przestępstwa, niezależnie od tego, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia.

W każdym przypadku prawidłowe złożenie pozwu przerywa bieg przedawnienia (bieg przedawnienia można też przerwać na zasadach ogólnych). Warto też pamiętać, że przedawnienie roszczenia cywilnego nie oznacza jego wygaśnięcia – daje jedynie zobowiązanemu możliwość uchylenia się od spełnienia świadczenia (więcej o przedawnieniu można przeczytać w tym miejscu).

Co z tego wynika?

Naruszenie dobrego imienia może stanowić delikt cywilny (naruszenie dóbr osobistych), przestępstwo zniesławienia lub równocześnie należeć do obu tych kategorii. Przedawnienie roszczenia cywilnego i przedawnienie karalności przestępstwa mają zupełnie inny charakter, jednak w praktyce dla osoby, której dobre imię zostało naruszone, często sprowadzają się do tego samego – przedawnienie pozbawia jej możliwości skorzystania z jednej z dróg ochrony swoich praw.

a) Zarówno w przypadku przestępstwa zniesławienia, jak i roszczenia o naruszenie dóbr osobistych, kluczowe są dwa momenty:

chwila zdarzenia wywołującego szkodę (chwila popełnienia przestępstwa) – co do zasady jest to chwila, gdy naruszająca dobre imię treść została umieszczona w internecie, wyznacza ona najdłuższy możliwy okres przedawnienia;

chwila dowiedzenia się przez poszkodowanego/pokrzywdzonego o szkodzie oraz o osobie obowiązanej do jej naprawienia/sprawcy przestępstwa – konkretyzuje okres przedawnienia w konkretnej sprawie. Biorąc pod uwagę specyfikę naruszenia dobrego imienia w internecie bardzo często ma ono charakter anonimowy. W takiej sytuacji od momentu dowiedzenia się o naruszeniu dobrego imienia (np. umieszczeniu zniesławiającego komentarza), do poznania tożsamości osoby, która takiego naruszenia się dopuściła, może minąć bardzo długi okres. Ustalenie tożsamości sprawcy może wymagać z kolei podjęcia dalszych działań. Tego problemu nie ma natomiast, jeśli naruszenie zostało dokonane przez osobę, której tożsamość jest możliwa do ustalenia od razu.

b)  Najszybciej przedawniają się uprawnienia pokrzywdzonego wynikające z przepisów prawa karnego, przedawnienie roszczeń cywilnych następuje w dłuższym okresie.

c) W przypadku jeśli naruszenie dobrego imienia stanowi równocześnie delikt cywilny i przestępstwo zniesławienia – przedawnienie roszczeń majątkowych wynikających z naruszenia dóbr osobistych, wydłuża się do 20 lat.

d) Teoretycznie możliwa jest sytuacja (chociaż w przypadku roszczeń cywilnych mało prawdopodobna), że poszkodowany dowie się o naruszeniu dobrego imienia już po upływie okresu przedawnienia – i w ten sposób faktycznie nigdy nie będzie w stanie skorzystać z uprawnień wynikających z prawa karnego, ani cywilnych roszczeń majątkowych.

e) Poszkodowany nigdy nie traci uprawnień niemajątkowych wynikających z naruszenia dóbr osobistych – zawsze zatem ma możliwość żądania usunięcia treści naruszających dobre imię.

1 Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2010 r. I KZP 7/10

Naruszenie dobrego imienia w internecie w formie komentarza lub opinii

Problem naruszania dóbr osobistych i zniesławienia w internecie był jakiś czas temu tematem „modnym”, ostatnio pisze się o nim nieco mniej, co nie znaczy, że stracił na aktualności. Wręcz przeciwnie – patrząc na praktykę i liczbę klientów zgłaszających się z takimi problemami, odnoszę wrażenie, że to zjawisko coraz bardziej się nasila.

Jest to problem jest o tyle istotny, że w sieci toczy się coraz większa część naszego życia, można też przyjąć, że liczba zniesławiających wypowiedzi, jakie są rozpowszechniane za jego pośrednictwem jest większa niż w przypadku jakiegokolwiek innego medium. Co więcej internet czyni możliwość publicznego zniesławiania tak łatwą i tanią, jak nigdy do tej pory.

Umieszczenie zdjęcia na stronie internetowej, wpisu na forum, filmu na youtube – wszystko są to czynności wymagające niewiele wysiłku, zabierające czasem minuty, a czasem sekundy. Z drugiej strony – zdjęcia, komentarz, opinia pozostają i są dostępne dla nieograniczonej liczby osób, przez 24 godziny na dobę. Łatwość dzielenia się treścią, powoduje, że w krótkim czasie użytkownicy internetu przekazują sobie linki do interesujących materiałów. W efekcie przekaz, którego stworzenie wymaga bardzo niewielkiego wysiłku, może dotrzeć do tysięcy (czy nawet milionów) osób.

Warto spojrzeć na najprostszy przykład umieszczanej w internecie treści – opinii lub komentarza. Może ona przybrać dowolną formę, wpisu na forum, opinii na popularnych stronach z ocenami usługodawców (np. lekarzy, restauracji lub prawników), czy wreszcie opcji komentarzy na portalu aukcyjnym.

Stworzenie takiej opinii jest bardzo proste. Konto na odpowiednim portalu (często i to nawet nie jest wymagane), które można założyć podając fikcyjne dane i komputer z dostępem do internetu to w zasadzie wszystko, co jest potrzebne. Umieszczenie opinii nie wymaga wielkiego wysiłku, ani poświęcenia wiele czasu.

Od chwili umieszczenia taka opinia zaczyna żyć własnym życiem. Oczywiście można powiedzieć, że pojedyncza opinia nie doprowadzi do ruiny dobrze działającego przedsiębiorcy i pewnie jest to prawda. Z drugiej strony już nawet kilka negatywnych opinii może doprowadzić do rezygnacji z usług konkretnego podmiotu. Warto pamiętać o ogromnej dysproporcji działania powodującego szkodę i skali szkody:

pojedynczy komentarz (np. negatywna opinia na portalu aukcyjnym), którego napisanie zajmuje 30 sekund, może spowodować, że kilku-kilkunastu klientów nie zdecyduje się na transakcję ze sprzedawcą (co może kosztować go kilkaset-kilka tysięcy złotych);

bardziej konsekwentna kampania umieszczania negatywnych ocen na forach i portalach z opiniami, trwająca przez kilka tygodni, może być dotkliwa nawet dla przedsiębiorcy prowadzącego działalność o znaczącej skali.

Prawda czy fałsz?

Oczywiście umieszczane oceny i komentarze najczęściej niełatwo poddają się testowi na prawdziwość. Każdy konsument ma w końcu prawo swobodnej oceny usług, z których korzysta – a także dzielenia się swoimi spostrzeżeniami z innymi. Każdy ma prawo uważać, że posiłek zjedzony w restauracji jest niesmaczny lub że fotograf wykonał brzydkie zdjęcia.

Większość komentarzy z którymi stykam się w praktyce zawodowej nie odnosi się jednak do kwestii związanych z szeroko pojętym gustem. W bardzo wielu sprawach, z którymi miałem i mam do czynienia opinie, oceny i komentarze zawierają jednoznaczne stwierdzenia o faktach, które można zweryfikować. Zarzuty dotyczą przykładowo:

– negatywnych wyników kontroli organów państwowych u przedsiębiorcy, którego dotyczy opinia (gdy tymczasem dysponował on kompletną dokumentacją potwierdzającą, że kontrole nie wykazały żadnych nieprawidłowości);

– ignorowania klienta – poprzez odwoływanie spotkań i nieodpowiadanie na e-maile (gdy tymczasem przedsiębiorca dysponował kompletną korespondencją potwierdzającą, że reagował na każde zgłoszenie ze strony klienta);

– nieuwzględnianie reklamacji (w sytuacji, gdy została ona uwzględniona);

– zawyżanie wynagrodzenia (które w całości wynikało z podpisanej przez klienta umowy).

W każdej z tych sytuacji autor komentarza lub opinii zawierał w niej treści jednoznacznie nieprawdziwe. Warto zwrócić uwagę na to, że takie opinie najczęściej mają też większy wpływ na odbiorcę, niż wypowiedzi czysto ocenne – przykładowo „Pomimo wielokrotnego upominania się, zdjęcia otrzymałem dopiero po dwóch tygodniach od terminu zapisanego w umowie” brzmi o wiele bardziej przekonująco niż „Zdjęcia mi się nie podobały”.

Często zdarza się, że tego typu komentarze i opinie nie stanowią wcale wypowiedzi niezadowolonego klienta, ale są przejawem nieuczciwej działalności prowadzonej przez konkurentów. Równie liczne są przypadki, gdy autorami takich komentarzy są osoby pozostające z danym przedsiębiorcą w konflikcie (chociażby byli pracownicy).

Nadużywanie przepisów o ochronie dóbr osobistych i zniesławieniu

Jak wszystkie przepisy, także przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych i zniesławienia mogą być – i często są – nadużywane. Wiele podmiotów inicjuje sprawy, które są bardzo wątpliwe, jedynie po to, aby uciszyć krytykę i wyeliminować negatywne opinie.

Czy warto sięgać po środki ochrony prawnej?

Z mojego doświadczenia wynika, że co do zasady tak, chociaż niestety koszty i długotrwałość postępowań sądowych często zniechęcają podmioty, których dobre imię zostało naruszone, do obrony swoich praw, zwłaszcza w przypadku pojedynczych lub nielicznych incydentów. Biorąc jednak pod uwagę rosnącą skalę problemu oraz ogromne szkody, można się liczyć ze wzrostem świadomości prawnej w tym zakresie i aktywnością osób, których prawa są naruszone. Oczywiście pociągnie to za sobą najpewniej również wzrost zjawisk negatywnych – jakim jest próba likwidowania wszelkiej krytyki przy wykorzystaniu narzędzi służących ochronie dobrego imienia.

Czy Tiffany to znak renomowany?

Zapewne większość z nas odpowiedziałaby na to pytanie pozytywnie.

Co sprawia, że dany znak towarowy uważany jest za renomowany?

Czy wystarczy, aby znak był powszechnie znany?

Czy towary opatrywane znakiem renomowanym powinny być luksusowe, drogie?

Czy renoma to synonim wysokiej jakości?

Czy znak towarowy Tiffany może mieć renomę w Polsce, pomimo że nie ma tu ani jednego salonu Tiffany, a wielu osobom jest znany głównie z ekranizacji opowiadania Trumana Capote’a „Śniadanie u Tiffany’ego” z niezapomnianą rolą Audrey Hepburn?

Na te i inne pytania będzie musiał ponownie odpowiedzieć Urząd Patentowy, do którego wróciła sprawa o unieważnienie prawa ochronnego na znak towarowy Tiffany.

W 2004 roku zostało udzielone na rzecz spółki Tiffany and Broadway Inc. z Houston (nie mylić z Tiffany and Company) prawo ochronne na słowno – graficzny znak towarowy Tiffany o numerze R-153645, przedstawiony poniżej.

 tiffany

Powyższy znak jest przeznaczony do oznaczania następujących towarów: walizki, torebki, paski, parasole, buty, odzież skórzana, szaliki, apaszki, kapelusze.

W 2005 roku spółka Tiffany and Company z siedzibą w Nowym Jorku (znana z wyrobów jubilerskich) wniosła sprzeciw do polskiego Urzędu Patentowego, kwestionując udzielenie prawa ochronnego na wskazany powyżej znak towarowy na rzecz spółki Tiffany and Broadway. Decyzją z dnia 3 czerwca 2008 roku Urząd Patentowy unieważnił prawo ochronne udzielone na przedstawiony powyżej znak towarowy.

Urząd Patentowy uznał, że spółka Tiffany z Nowego Jorku należycie wykazała, iż co najmniej od kilkudziesięciu lat jej znak towarowy Tiffany jest znakiem powszechnie znanym na rynku amerykańskim i jednocześnie cieszącym się bardzo wysoką opinią i uznaniem, kojarzonym w szczególności z luksusową biżuterią. Sława i renoma tego znaku wykracza poza terytorium Stanów Zjednoczonych i jest ogólnoświatowa. Urząd stwierdził też, że produkty oznaczane znakiem towarowym Tiffany są luksusowe i przeznaczone dla nielicznej grupy odbiorców. Są one od wielu lat kupowane także przez Polaków, mimo że Tiffany and Company nie ma i nie miała swoich salonów na terenie Polski, ani też nie prowadziła bezpośrednio w Polsce sprzedaży swoich towarów. Marka Tiffany jest także kojarzona przez profesjonalistów (złotników) z najwyższą jakością i synonimem znakomitej pracy jubilerskiej.

Na powyższą decyzję Urzędu Patentowego, Tiffany and Broadway wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który wyrokiem z dnia 19 października 2009 roku (sygn. akt VI SA/Wa 643/09) oddalił skargę. Następnie Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 31 maja 2011 roku (sygn. akt II GSK 611/10) uchylił powyższy wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu. Po ponownym rozpoznaniu sprawy wyrokiem z dnia 4 listopada 2011 roku (sygn. akt VI SA/Wa 1527/11) Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję Urzędu Patentowego z 2008 roku i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Tiffany and Company wniosła skargę kasacyjną od niekorzystnego dla siebie wyroku, która została oddalona wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 9 lipca 2013 roku (sygn. akt II GSK 467/12). Zainteresowanym polecam szczegółową lekturę powyższych orzeczeń. W tym miejscu przytoczę jedynie fragmenty dotyczące renomy znaku towarowego.

Zdaniem Sądu przy ocenie, czy znak jest renomowany, należy brać pod uwagę następujące czynniki:

– znaczącą znajomość znaku,

– udział znaku towarowego w rynku,

– intensywność oraz geograficzny zasięg używania,

– intensywność kojarzenia towarów z tym znakiem,

– wielkość nakładów poniesionych na reklamę i promocję znaku.

Co istotne, renoma znaku towarowego musi być zbadana i ustalona w kraju, w którym wystąpiono o jego ochronę. Sąd nie zgodził się z oceną Urzędu Patentowego, że posiadanie renomy światowej jest równoznaczne z renomą krajową.

Zdaniem Sądu, przed Urzędem powinien także zostać ustalony udział w rynku (zarówno pod względem ilości, jak i wartości) zbywanych towarów ze znakiem Tiffany, krąg odbiorców towarów każdej ze spółek, rozmiar nakładów poniesionych na promocję znaku. Urząd Patentowy będzie musiał ocenić, czy i jakie znaczenie ma fakt, że Tiffany and Company nigdy nie prowadziła w Polsce działalności. Chociaż bowiem nieobecność firmy na rynku polskim nie jest decydująca, to jednak jest istotna dla renomy znaku w Polsce, ponieważ wpływa  znacząco na zasięg znajomości produktów ze znakiem Tiffany.

Wreszcie Sąd zwrócił uwagę, że przy ocenie renomy znaku w Polsce należy uwzględnić okoliczności, że taki sam znak towarowy jest zarejestrowany i używany przez wiele podmiotów zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce. Słowo Tiffany występuje w nazwach barów, restauracji, hoteli, zakładów fryzjerskich, a także sklepów z odzieżą i bielizną, a także jest w Polsce znany od dziesięcioleci ze względu na popularne wyroby ze szkła (witraże i lampy witrażowe).

Obecnie ponownie będzie się toczyło postępowanie sporne przed Urzędem Patentowym, a na firmie jubilerskiej Tiffany z Nowego Jorku spoczywać będzie ciężar wykazania, że jej znak towarowy cieszy się w Polsce renomą.

Powyższe postępowania pomiędzy spółkami z USA, toczące się od kilku już lat w Polsce na różnych szczeblach pokazują, że renoma znaku towarowego wcale nie jest kwestią oczywistą. Pomimo, że w odniesieniu do wielu znaków towarowych można śmiało uznać, że są znakami renomowanymi, to z punktu widzenia postępowania dowodowego nie jest to fakt notoryjny i nie zostanie uznany przez Urząd Patentowy czy sąd za fakt niewymagający dowodu. Przeciwnie, podmiot powołujący się na renomę swojego znaku w celu jej wykazania, musi przedłożyć cały szereg dowodów potwierdzających, że znak towarowy jest renomowany.