Recenzja a prawa twórcy

Wpis stanowi zmodyfikowaną wersję wpisu umieszczonego na dawnym blogu “W todze i bez togi“. Oryginalny wpis można przeczytać w tym miejscu.

Kiedy mowa o naruszaniu praw autorskich (względnie innych praw twórcy) nie można zapominać o utworach, w których niejako istotą gatunku jest naruszanie praw innych twórców. Jedną z takich form jest recenzja.

Ze swojej istoty nieprzychylna recenzja potrafi być przykra dla twórcy dzieła. Co  więcej – wielu czytelników oczekuje właśnie kąśliwych i złośliwych recenzji krytycznych. Dodatkowym problemem jest fakt, że recenzja stanowi tekst głęboko subiektywny – trudno więc ocenić konkretną recenzję pod kątem jej rzetelności.

Recenzja negatywna ze swojej istoty zagraża dobrom osobistym (może też zagrozić autorskim prawom osobistym) twórcy.

Czy twórca, którego utwór został zrecenzowany negatywnie może zatem skorzystać z ochrony sądowej?

Teoretycznie tak – w praktyce jednak jest to bardzo trudne, uwzględniając właśnie wspomnianą wyżej specyfikę gatunku.

W przypadku dóbr osobistych, aby możliwe było skuteczne sięgnięcie po ochronę sądową, konieczne jest – oprócz wystąpienia samego naruszenia – aby działanie osoby naruszającej (recenzenta) było bezprawne. Tymczasem w większości wypadków sam charakter tekstu (recenzji) wyłącza jej bezprawność. Recenzja jest bowiem formą ugruntowaną, posiadającą dużą tradycję. Ocena prawna nie może w tym wypadku abstrahować od społecznej oceny danego zjawiska – a tymczasem recenzja jako taka, nawet jeśli jest bardzo ostra, jest też co do zasady akceptowana. W konsekwencji w większości przypadków zrecenzowanemu twórcy nie przysługuje ochrona sądowa1.

1 Trzeba jednak pamiętać, że sam fakt, że dany tekst ma określony charakter (np. satyryczny, albo recenzji) nie oznacza automatycznego wyłączenia bezprawności (co potwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 20 czerwca 2001 roku I CKN 1135/98). Niemniej charakter recenzji pozostawia jej autorowi dość dużą swobodę i nawet bardzo ostra krytyka najczęściej nie będzie stanowić bezprawnego naruszenia dóbr osobistych – stanie się tak dopiero, kiedy krytyka będzie kierować się wysokim stopniem możliwej do wykazania nierzetelności, recenzja będzie zawierać bardzo drastyczne i krzywdzące dla twórcy porównania, etc.

Utwory naruszające prawa autorskie

Wpis był pierwotnie umieszczony na dawnym blogu “W todze i bez togi“.

Przy okazji szczególnej kategorii utworów inspirowanych, jaką stanowi fan-fiction warto pamiętać o kwestii praw autorskich do utworu inspirowanego lub zależnego, jak również do wszelkiego rodzaju utworów naruszających prawa autorskie (lub inne prawa osób trzecich).

Ogólna zasada jest prosta i chyba dość oczywista – wszelkie prawa autorskie do takiego utworu należą do osoby, która go faktycznie stworzyła. Podstawą uzyskania praw autorskich nie jest zgodność z prawem, ale wkład twórczy.

Fakt, że twórca fan-fiction naruszył autorskie dobra osobiste twórcy utworu inspirującego, w żaden sposób nie pozbawia tego pierwszego praw autorskich do stworzonego przez siebie tekstu. Tak samo, gdy utwór narusza inne prawa osób trzecich – np. gdy bohaterem tekstu literackiego zostanie uczyniona osoba rzeczywista, a tekst będzie naruszać jej dobra osobiste. Podobnie – jeśli twórca utworu zależnego rozpowszechnia go bez zgody twórcy utworu pierwotnego, narusza co prawda uprawnienia twórcy utworu pierwotnego, jednakże zachowuje pełnię praw do tego, co sam stworzył.

Na powstanie praw autorskich nie ma wpływu nawet sytuacja, w której – z powodu naruszenia innych przepisów – twórca nie będzie mógł skutecznie ze swoich praw korzystać.

Oczywiście wszystko zależy od rodzaju naruszenia prawa autorskiego. Przykładowo plagiat– czyli przywłaszczenie sobie autorstwa utworu stworzonego przez kogoś innego – oczywiście nie prowadzi do nabycia jakichkolwiek praw autorskich do tego utworu.

W rozumieniu, jakie nadaje mu doktryna prawa autorskiego, a nie potocznym.

Kontynuacja i fan-fiction jako przedmiot prawa autorskiego

Wpis był pierwotnie umieszczony na dawnym blogu „W todze i bez togi„.

Korzystanie z dorobku poprzedników jest naturalne chyba w każdego rodzaju twórczości. Zakres możliwego „korzystania z dorobku” jest ogromny – od przejęcia całego utworu i oznaczenia go swoim nazwiskiem, poprzez przeróbki, adaptacje, wykorzystywanie poszczególnych elementów, aż po zapożyczanie lub rozwijanie idei i koncepcji.

Niektóre z tych zjawisk spotykają się z negatywną oceną moralną, inne nie. A jak to wygląda z punktu widzenia prawa autorskiego? W doktrynie prawa autorskiego problematyka ta wiąże się przede wszystkim z czterema pojęciami:

a) plagiat – czyli przywłaszczenie sobie autorstwa. Określenie nie zostało zdefiniowane w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych, stanowi jednak bez wątpienia naruszenie praw autorskich twórcy utworu pierwotnego;

b) utwór zależny – tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, dramatyzacja, etc. Każdy może tworzyć utwory zależne, jednak korzystanie z nich i ich rozpowszechnianie wymaga zgody twórcy utworu pierwotnego;

c) utwór z zapożyczeniami – utwór, który przejmuje elementy innych utworów (w formie cytatów);

d) utwór inspirowany – utwór powstały z inspiracji innym utworem. Nie wymaga zgody twórcy utworu inspirującego na stworzenie, ani na korzystanie z niego. Teoretycznie kategoria obojętna prawnoautorsko, w praktyce czasem może naruszać prawa autora utworu pierwotnego.

W tym miejscu pojawia się pytanie, gdzie mieści się twórczość dość blisko i jednoznacznie powiązana z utworem inspirującym, ale równocześnie nie stanowiąca po prostu opracowania innego utworu:

– dość popularne (przynajmniej w niektórych kręgach) zjawisko fan fiction, czyli twórczości fanów, którzy rozwijają, uzupełniają, albo tworzą alternatywne wersje ulubionych historii (nieco barwniej o zjawisku można przeczytać tutaj i tutaj);

– kontynuacje filmów czy książek – tworzone przez osoby inne, niż autor pierwowzoru.

Aby ocenić takie utwory z punktu widzenia prawa konieczne jest dokonanie rozróżnienia między utworami zależnymi a utworami inspirowanymi.

W przypadku utworu zależnego – o charakterze utworu decydują elementy przejęte z utworu pierwotnego. Twórczy wkład dotyczy przede wszystkim przetworzenia i opracowania utworu pierwotnego.

Jeśli chodzi o utwory inspirowane – prawo autorskie nie ogranicza możliwości tworzenia i korzystania z takich utworów. Utwór inspirujący stanowi w ich przypadku jedynie punkt wyjścia do stworzenia zupełnie nowego dzieła.

Granica między tymi utworami potrafi być nieostra, niemniej w znakomitej większości przypadków pomocnicze wyliczenie zawarte w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tłumaczenie, przeróbka, adaptacja, jako przykładowe typy utworów zależnych) powinno być wystarczające dla dokonania oceny.

W rozgraniczeniu pomaga też ogólna zasada prawa autorskiego, zgodnie z którą ochroną prawnoautorską objęta jest jedynie forma utworów – nie koncepcja, a forma jej wyrażenia.  Odkrycia, idee, pomysły nie podlegają ochronie prawnoautorskiej.

Kwestie te podsumowane zostały w uzasadnieniu wyroku Sądu Najwyższego z dnia 31 grudnia 1974 roku:

Ochronie prawa autorskiego podlega nie temat, lecz jego indywidualizacja (postać i koncepcja bohatera oraz innych postaci, ich losy, określone sytuacje, opisy itp.).

Utwór powstały tylko z podniety twórczej innego utworu jest objęty prawem autorskim niezależnym (utwór samodzielny). Utwór inspirowany to zaczerpnięcie tylko wątku cudzego utworu. Wtedy zgoda autora dzieła inspirującego jest zbędna.

Nowy utwór jest utworem oryginalnym, do którego powstania dostarczyło dzieło inspirujące tylko określonych podniet twórczych.

Dzieło zależne to przeróbka utworu oryginalnego. Jego podstawową cechą jest rozpoznawalność utworu inspirującego w utworze inspirowanym (myśl przewodnia, tok akcji, postacie) i, jakkolwiek zawiera jeszcze elementy dzieła podstawowego, zawiera również wkład twórczy autora dzieła zależnego. Zakres tego wkładu może być różny.

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31 grudnia 1974 r. I CR 659/74

Fan-fiction i kontynuacje

Wracając do fan-fiction i kontynuacji – jak widać w uwagach, które zamieściłem powyżej, praktycznie wszystkie pojęcia, które pozwalają na ocenę tych zjawisk z punktu widzenia prawa autorskiego, mają charakter nieostry i bardzo ocenny.

Mimo wszystko najczęściej takie utwory nie stanowią ani plagiatu, ani utworu zależnego, lecz właśnie utwór inspirowany. Oznacza to, że nie naruszają autorskich praw majątkowych twórcy utworu pierwotnego1. Prawo autorskie w swojej podstawowej warstwie nie chroni idei – koncepcji stworzonego świata, zamieszkujących go bohaterów, czy fikcyjnej historii tego świata.

To jednak nie znaczy, że taka twórczość jest całkowicie obojętna z punktu widzenia prawa autorskiego. Co prawda nie uchybia autorskim prawom majątkowym, jednak przyjmuje się, że może naruszyć autorskie prawa osobiste, przede wszystkim w postaci prawa do rzetelnego wykorzystania utworu2.

Oczywiście – jak to zwykle w prawie bywa – wszystko zależy od oceny konkretnego przypadku, w praktyce niektóre kontynuacje lub fan-fiction mogą się okazać utworami zależnymi, utworami z zapożyczeniami, czy nawet w jakiejś części plagiatami.

Uwzględniając jednak dominujące poglądy (i dość nieliczne orzecznictwo) w tym zakresie można jednak – pamiętając o zastrzeżeniach – przyjąć ogólną zasadę, że utwory należące do tych dwóch kategorii:

– są utworami inspirowanymi;

– naruszają autorskie prawa osobiste twórcy utworu inspirującego.

Co z tego wynika?

Twórca utworu inspirującego, który uważa, że jego autorskie prawa osobiste zostały naruszone przez utwór stanowiący kontynuacje jego dzieła albo przez fan-fiction:

a) Może zażądać zaniechania takich działań i usunięcia ich skutków, w szczególności złożenia publicznego oświadczenia o odpowiedniej treści i formie.

Zaniechanie działań i usunięcie skutków, to przykładowo – w zależności od formy, w jakiej doszło do publikacji – żądanie zniszczenia egzemplarzy lub usunięcia tekstu umieszczonego na stronie internetowej.

b) Jeśli naruszenie było zawinione może zażądać odpowiedniej kwoty tytułem zadośćuczynienia lub uiszczenia odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany przez twórcę cel społeczny.

Jeśli twórca utworu inspirującego uzna, że jego prawa zostały naruszone, może dochodzić ich ochrony na drodze procesu cywilnego.

Prawa autorskie twórcy fan-fiction lub kontynuacji

Oczywiście, niezależnie od tego, czy konkretne fan-fiction czy kontynuacja narusza prawa autorskie (majątkowe lub osobiste) twórcy utworu pierwotnego,  nie ma to wpływu na prawa autora utworu inspirowanego.

Podsumowując

To w zasadzie sam wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o problem kontynuacji czy fan-fiction. Całe zjawisko – przynajmniej w mojej ocenie – należy do pewnej „szarej strefy” prawa autorskiego i nie do końca dobrze przystaje do jego konstrukcji.

Z jednej strony każdy tego typu utwór podlega w razie sporu ocenie indywidualnej. Po dokonaniu takiej oceny, jeden może okazać się plagiatem; drugi próbą „pasożytniczego” skorzystania z popularności określonej książki lub filmu; trzeci niewinną zabawą wielbiciela; a czwarty – twórczym i interesującym rozwinięciem lub polemiką z utworem inspirującym.

Tymczasem w chwili obecnej praktycznie każdy twórca jakiejkolwiek kontynuacji czy fan-fiction w razie opublikowania swojej twórczości (w jakiejkolwiek formie – np. w internecie) naraża się na zarzut naruszenia autorskich dóbr osobistych, przede wszystkim prawa do rzetelnego wykorzystania utworu. W razie sporu autor utworu inspirowanego będzie musiał udowodnić, że jego dzieło nie narusza dóbr osobistych twórcy pierwotnego.

Oczywiście jest to zgodne z ogólnymi zasadami, jednak warto zauważyć, że niektóre kategorie utworów są traktowane w sposób uprzywilejowany. I tak np. parodia, chociaż bez wątpienia narusza dobra osobiste twórcy utworu parodiowanego (naruszenie dóbr osobistych jest wręcz wpisane w istotę parodii), korzysta ze swoistego praktycznego domniemania braku bezprawności.

Fan-fiction (i twórczość o zbliżonym charakterze) na takie uprzywilejowane traktowanie nie może liczyć – choć moim zdaniem jak najbardziej na taki szczególny status zasługuje. Uważam, że pomijając naprawdę nieliczne przypadki (szczególnie takie, gdy ktoś usiłuje żerować na komercyjnym sukcesie innego utworu) twórczość fanowska oraz twórczość rozwijająca wątki zawarte w utworach innego twórcy, nie zagraża interesom, prawom, ani dobrom osobistym twórców inspirujących.

*  *  *

Pominąłem tu zupełnie kwestie praktyczne – jest przykładowo mało prawdopodobne, aby jakiemukolwiek twórcy chciało się ścigać autorów inspirowanych opowiadań umieszczanych w internecie. Nawet pomijając fakt, że najczęściej twórczość fanowska nie jest szkodliwa, trzeba pamiętać o tym, że realne koszty i trudności prowadzenia sporu sądowego w takiej sprawie byłyby duże, a wygrać w nim można co najwyżej (dość wątpliwą) satysfakcję.

I oczywiście należy pamiętać, że powyższe rozważania odnoszą się przede wszystkim do prawa polskiego, na gruncie obcych prawodawstw – mimo znacznego umiędzynarodowienia prawa autorskiego – te same kwestie mogą być rozstrzygane w zupełnie inny sposób.

*  *  *

oczywiście chodzi tu o pewną zasadę, a nie o bezwyjątkową regułę – konkretne fan-fiction może być utworem zależnym czy nawet zawierać elementy plagiatu.

2 taki pogląd w odniesieniu do kontynuacji wyrażają np. Janusz Barta i Ryszard Markiewicz. Podobnie Elżbieta Traple w Komentarzu do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych:

Twórca utworu inspirowanego musi liczyć się z ochroną dóbr osobistych twórcy dzieła inspirującego szczególnie wówczas, gdy dzieło to jest wyraźnie w utworze inspirowanym rozpoznawalne lub w tytule autor odwołuje się do dzieła inspirującego i jego autora. W stosunku do utworów inspirowanych nie powstaje co prawda problem obowiązku dochowania wierności dziełu inspirującemu (pierwotnemu), ale jeżeli twórca inspirowany czerpie główne wątki i postaci z utworu wcześniejszego, nadając im zupełnie inną wymowę ideologiczną i artystyczną, to wyraźne wskazanie na utwór inspirujący może naruszyć dobra osobiste jego twórcy.

 

Czy można „odsprzedać” licencję na program komputerowy?

Wyczerpanie prawa (art. 51 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych)

Wyczerpanie prawa to określenie na sytuację, w której podmiot uprawniony wprowadza do obrotu oryginał albo egzemplarz utworu na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego (czyli wszystkie kraje UE oraz Islandia, Norwegia i Lichtenstein). Wprowadzenie do obrotu wyczerpuje prawo do zezwalania na dalszy obrót takim egzemplarzem na terenie Polski. Wyczerpanie prawa nie obejmuje najmu lub użyczenia nośnika, na którym utwór utrwalono.

Wyczerpanie prawa oznacza, że po legalnym wprowadzeniu do obrotu konkretnego nośnika utworu (np. programu komputerowego), uprawniony traci kontrolę nad dalszym losem tego nośnika.  Wyczerpanie odnosi się do określonego konkretnego egzemplarza utworu.

Przykład 1

Jeżeli z 1000 płyt, do obrotu zostało wprowadzonych tylko 200, to wyczerpanie prawa odnosi się tylko do konkretnych 200 płyt, które zostały wprowadzone do obrotu.

Przykład 2

Podmiot, któremu przysługują prawa autorskie, wprowadził do obrotu w Niemczech program komputerowy na płycie DVD. Osoba, która kupiła ten program może go następnie sprzedać innej osobie w Polsce i nie będzie to stanowiło naruszenia praw autorskich.

Mając na uwadze takie brzmienie art. 51 ust. 3 Prawa autorskiego wśród komentatorów dominuje pogląd, że wyczerpanie prawa odnosi się tylko do utworów na nośnikach materialnych (np. CD, DVD). W powyższym artykule jest bowiem mowa o egzemplarzu utworu. Nie dochodzi więc do wyczerpania prawa w przypadku „zakupu” utworu przez internet, kiedy nie jest przenoszone prawo własności nośnika materialnego, a utwór jest udostępniany do ściągnięcia na własny komputer.

Wyczerpanie prawa do utworów cyfrowych

Brak uregulowania kwestii wyczerpania prawa do utworów cyfrowych jest jednym z przykładów nienadążania Prawa autorskiego za zmieniającą się rzeczywistością.

Z problemem wyczerpania prawa do kopii utworu cyfrowego zmierzyły się sądy niemieckie, a następnie Trybunał Sprawiedliwości w postępowaniu UsedSoft GmbH przeciwko Oracle International Corp.

Opis stanu faktycznego

Oracle tworzy i sprzedaje programy komputerowe, jest podmiotem wyłącznych praw autorskich do tych programów. W 85% przypadków Oracle sprzedaje programy komputerowe poprzez system pobierania plików z Internetu. Klient pobiera kopię oprogramowania bezpośrednio ze strony internetowej Oracle na swój komputer. Przyznane w umowie licencyjnej prawo do korzystania z takiego programu obejmuje uprawnienie do trwałego przechowywania kopii tego programu na serwerze i udostępnienia go określonej liczbie użytkowników poprzez wprowadzenie go do pamięci głównej ich komputerów. W ramach takiej licencji przyznane im zostaje bezterminowe, niewyłączne i nieprzenaszalne prawo do korzystania z danego programu komputerowego. Umowa serwisowania przewiduje możliwość pobierania ze strony internetowej Oracle zaktualizowanych wersji danego programu komputerowego oraz programów służących poprawieniu błędów.

Omawiany spór dotyczył oferowania przez Oracle licencji w pakietach dla co najmniej 25 użytkowników. Podmiot, który potrzebował licencji dla 27 użytkowników, musiał zakupić 2 pakiety po 25 licencji. Inny podmiot, który potrzebował tylko 15 licencji, musiał zakupić pełny pakiet dla 25 użytkowników.

UsedSoft (jak sama nazwa wskazuje) sprzedaje „używane” licencje na programy komputerowe, w szczególności używane licencje na korzystanie z programów komputerowych Oracle. UsedSoft nabywa w tym celu od klientów Oracle licencje lub ich części, jeśli pierwszy nabywca kupił licencje dla ilości użytkowników, która przekraczała jego potrzeby (np. kupił pakiet dla 25 użytkowników, podczas gdy potrzebuje tylko dla 15 użytkowników).

Jak się można domyślić, Oracle sprzeciwił się działaniom podjętym przez UsedSoft i żądał ich zaprzestania. Oracle wygrał przed sądem niemieckim zarówno w I jak i II instancji. UsedSoft wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, który zwrócił się z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości.

Wyrok Trybunału

W odpowiedzi na pytania, Trybunał Sprawiedliwości wydał w dniu 3 lipca 2012 roku wyrok w sprawie sygn. C‑128/11.

Trybunał uznał, że przekazanie klientowi przez podmiot praw autorskich kopii programu komputerowego, któremu towarzyszy zawarcie między tymi samymi stronami umowy licencji na korzystanie z programu, stanowi „pierwszą sprzedaż kopii programu komputerowego” w rozumieniu art. 4 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/24 z dnia 23 kwietnia 2009 roku w sprawie ochrony prawnej programów komputerowych.

Art. 4 ust. 2 dyrektywy 2009/24

Pierwsza sprzedaż na terytorium Wspólnoty kopii programu komputerowego przez uprawnionego lub za jego zgodą wyczerpuje prawo dystrybucji na terytorium Wspólnoty tej kopii, z wyjątkiem prawa do kontroli dalszych wypożyczeń programu lub jego kopii.

Trybunał powiedział także, że z przytoczonego wyżej art. 4 ust. 2 dyrektywy 2009/24 nie wynika, że wyczerpanie prawa do kopii programów komputerowych ogranicza się do kopii programów na nośniku materialnym, takim jak CD-ROM czy DVD. Przeciwnie, należy uznać, że przepis ten, powołując się bez dalszych wyjaśnień na „sprzedaż kopii programu komputerowego” nie wprowadza żadnego rozróżnienia, czy dana kopia ma postać materialną czy też niematerialną. Wyczerpanie prawa dotyczy więc zarówno materialnych i niematerialnych kopii programu komputerowego, w tym kopii programów komputerowych, które przy ich pierwszej sprzedaży zostały pobrane z Internetu na komputer pierwszego nabywcy.

Trybunał dodał, że z ekonomicznego punktu widzenia sprzedaż programu komputerowego na płycie CD-ROM czy DVD i sprzedaż tego programu poprzez pobranie go z Internetu są do siebie podobne. Gdyby zasadę wyczerpania prawa stosować tylko do kopii programów komputerowych sprzedawanych na nośnikach materialnych, podmiot praw autorskich miałby pełną kontrolę nad odsprzedażą kopii, które zostały pobrane z Internetu i mógłby żądać przy każdej transakcji odsprzedaży zapłaty kolejnego wynagrodzenia, pomimo że uzyskał odpowiednie wynagrodzenie przy pierwszej sprzedaży kopii programu.

Z wyroku Trybunału wynika, że w przypadku odsprzedaży kopii programu komputerowego przez jej pierwszego nabywcę, nowy nabywca (oraz każdy kolejny) może pobrać na swój komputer kopię programu sprzedanego mu przez pierwszego nabywcę.

Trybunał zaznaczył jednak, że nawet jeśli kupiona przez pierwszego nabywcę licencja występowała w pakiecie dla takiej ilości użytkowników, która przekraczała jego potrzeby, nabywca ten nie ma prawa do podziału tej licencji i nie może odsprzedać prawa do korzystania z programu komputerowego przez określoną liczbę użytkowników.

Ponadto, Oracle – w przypadku odsprzedaży licencji przez pierwszego nabywcę – ma prawo upewnić się za pomocą wszelkich środków technicznych, którymi dysponuje, że kopia, którą dysponuje jeszcze sprzedawca, zostanie dezaktywowana.

Szersze znaczenie wyroku Trybunału

Przytoczony wyrok odnosi się do wyczerpania prawa do programu komputerowego. Analogiczne problemy powstają jednak przy zakupie wszelkich innych utworów w formie cyfrowej, niezapisanych na materialnym nośniku, a ściąganych na komputer (np. muzyka, książki).  Możliwość odsprzedaży ebook’a nadal jest zagadnieniem kontrowersyjnym wśród polskich prawników. Dyskusje na ten temat nie milkną i dobrze, choć użytkownicy słusznie oczekują jasnego stanu prawnego i pewności, czy mogą legalnie odsprzedać ebook’a lub licencję na program, a nie dywagacji i mnożenia wątpliwości prawnych.

Kolor jako znak towarowy

Różowy, pomarańczowy, zielony…

Kolory mają ogromną siłę marketingową. Nie bez powodu firmy konsekwentnie stosują w swojej działalności określoną kolorystykę. W zależności od branży może to dotyczyć wyglądu sklepów, salonów, punktów usługowych czy samych towarów. Zapewne większość z nas bez namysłu potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie, z którym operatorem telekomunikacyjnym kojarzy się kolor różowy, z którym pomarańczowy, a z którym zielony. Albo z jaką marką słodyczy kojarzy się kolor fioletowy.

Przykłady takie można mnożyć w nieskończoność – stacje benzynowe, banki, sklepy…

Niejako automatyczne skojarzenie koloru z konkretną firmą z danej branży jest wynikiem świadomego, długotrwałego i konsekwentnego stosowania przez firmę w obrocie zestawienia określonych kolorów.

Skoro tak, to już intuicyjnie można przypuszczać, że na przykład wprowadzenie na rynek słodyczy w opakowaniach koloru fioletowego mogłoby zrodzić problemy prawne. W tym miejscu pominę zagadnienia nieuczciwej konkurencji, na podstawie których w wielu przypadkach możliwe byłoby uzyskanie ochrony. Skupię się natomiast na kolorze jako znaku towarowym.

Kolor per se

Czy możliwe jest zarejestrowanie jako znaku towarowego KOLORU? Koloru per se, koloru jako takiego?

Nie należy mylić tego ze znakami towarowymi graficznymi, w których kolor jest tylko elementem znaku, na przykład kolorowe litery, tło czy kolorowa abstrakcyjna kompozycja.

Poniżej przykład znaku graficznego, a nie znaku jako koloru. Został on zgłoszony do OHIM pod numerem 1158381.

HydroLens

Źródło: OHIM

Znakiem towarowym może być każde oznaczenie, które można przedstawić w formie graficznej i które ma zdolność odróżniającą. 

Graficzna przedstawialność koloru jako znaku

OHIM przyjmuje, że kolor jako znak towarowy może być przedstawiony w formie graficznej. Kiedyś wystarczające dla spełnienia przesłanki graficznej przedstawialności było zaprezentowanie koloru w formie kwadratu oraz określenie w opisie charakteru znaku, że jest to „znak innego typu”.

Obecnie zgodnie z Komunikatem Prezesa OHIM oraz z Wytycznymi do zgłoszenia koloru jako znaku towarowego należy dołączyć kolor na kartce papieru lub zdjęcie, słowny opis koloru oraz kod koloru zgodnie z międzynarodową klasyfikacją(np. PANTONE, RAL, HKS, CMYK).

Charakter odróżniający znaku

Czy kolor jako taki, nieokreślony przestrzennie, może mieć charakter odróżniający dla towarów lub usług?

Może, ale pod pewnymi warunkami.

wyroku w sprawie Libertel Groep BV przeciwko Benelux Merkenbureau, Trybunał Sprawiedliwości zajął stanowisko, że:

1)      Kolor jako taki, nieokreślony przestrzennie, może mieć w odniesieniu do niektórych towarów i usług charakter odróżniającypod warunkiem że może on być przedmiotem przedstawienia w formie graficznej, które jest:

  • jasne,
  • precyzyjne,
  • samo w sobie kompletne,
  • łatwo dostępne,
  • zrozumiałe,
  • trwałe,
  • obiektywne (przedstawienie nie jest obiektywne, jeśli kolor jest przedstawiony tylko na papierze, może być natomiast obiektywne, jeśli kolor zostanie określony przez kod identyfikacji zgodnie z międzynarodowymi klasyfikacjami kolorów).

2)      Dla dokonania oceny charakteru odróżniającego, który dany kolor może mieć jako znak towarowy, konieczne jest uwzględnienie interesu ogólnego, przejawiającego się w tym, by nie ograniczać w sposób nieuzasadniony dostępności kolorów dla innych przedsiębiorców, oferujących towary lub usługi tego samego rodzaju co te, o których rejestrację wniesiono.

3)      Kolor jako taki może zostać uznany za mający charakter odróżniający, pod warunkiem że z punktu widzenia docelowej grupy odbiorców znak towarowy umożliwia identyfikację towaru lub usługi, o których rejestrację wniesiono, jako pochodzących od określonego przedsiębiorcy i w rezultacie odróżnienie tego towaru lub usługi od towarów lub usług innych przedsiębiorców.

4)      Fakt, iż wniesiono o rejestrację koloru jako takiego jako znaku towarowego dla dużej liczby towarów lub usług albo dla określonego towaru lub usługi, czy też określonej grupy towarów lub usług, ma znaczenie, w powiązaniu z innymi okolicznościami konkretnego przypadku, zarówno dla dokonania oceny charakteru odróżniającego koloru, o którego rejestrację wniesiono, jak i dla stwierdzenia, czy jego rejestracja nie byłaby sprzeczna z interesem ogólnym przejawiającym się w tym, by nie ograniczać w sposób nieuzasadniony dostępności kolorów dla innych przedsiębiorców oferujących towary lub usługi tego samego rodzaju co te, o których rejestrację wniesiono.

5)      Aby stwierdzić, czy znak towarowy posiada charakter odróżniający organ właściwy w sprawach rejestracji znaków towarowych powinien przeprowadzić analizę konkretnego stanu faktycznego, uwzględniającą wszystkie okoliczności danego przypadku, w tym także dotychczasowe używanie znaku towarowego.

 

Warto zwrócić uwagę, że w powyższej sprawie Rzecznik Generalny Léger w wydanej opinii zajął inne stanowisko niż wyrażone przez Trybunał. Zdaniem Rzecznika kolor jako taki bez kształtu lub konturów nie jest oznaczeniem, które może być przedstawione w sposób graficzny i nie nadaje się do odróżniania towarów lub usług jednego przedsiębiorstwa od towarów lub usług innego przedsiębiorstwa.

Rzecznik zwrócił uwagę, że kolor trudno zdefiniować w uniwersalny sposób. Kolor zależy bowiem od rodzaju światła, ale też od samego patrzącego. Ten sam kolor może być różnie postrzegany przez różne osoby. Ten sam kolor będzie też wyglądał inaczej na papierze, a inaczej na metalu, szkle, tkaninie czy blasze.

Wytyczne OHIM

Poniżej zostaną przedstawione podstawowe zasady, jakimi kieruje się OHIM przy badaniu zgłoszeń kolorów jako znaków towarowych, zawarte na stronie 40 i 41 Wytycznych dotyczących postępowania przed OHIM.

Pojedyncze kolory

Pojedynczy kolor nie ma zdolności odróżniającej dla żadnych towarów i usług, z wyjątkiem bardzo szczególnych okoliczności, co zostało potwierdzone w wyroku Libertel Groep BV.

Takie bardzo szczególne okoliczności oznaczają, że wnioskodawca musi wykazać, że znak jest absolutnie niezwykły, uderzający w odniesieniu do tych konkretnych towarów. Te przypadki są jednak bardzo rzadkie (na przykład różowy kolor dla materiału izolacyjnego).

Kombinacja kolorów

WYSIWYG (what you see is what you get)

W przypadku kombinacji kolorów, graficzna prezentacja znaku (w tym proporcje określonych kolorów i ich pozycja) określa znak, jaki wnioskodawca chce zarejestrować. Połączenie kolorów, które miałyby zostać zarejestrowane jako znak towarowy musi jasno wynikać z ich graficznego przedstawienia, zgodnie z zasadą what you see is what you get – to co widzisz, to otrzymasz).

Zgłoszenie abstrakcyjne, na przykład dwa kolory “w każdej możliwej kombinacji” lub “w dowolnej proporcji”, nie jest dopuszczalne i prowadzi do odrzucenia zgłoszenia przez OHIM.

Należy to odróżnić od wskazania, w jaki sposób połączenie kolorów pojawi się na towarze. Nie jest wymagane opisanie, w jaki sposób kolory będą używane na produktach.

Gdy jeden z dwóch kolorów jest powszechnym kolorem dla danego produktu lub jest to naturalny kolor produktu, to w rzeczywistości mamy do czynienia nie z dwoma kolorami, ale z jednym kolorem stanowiącym dodatek do naturalnego koloru produktu.

Przykłady:

Szary to zwykle kolor uchwytu narzędzi ogrodniczych, a biały jest naturalnym kolorem tabletek do prania. Tak więc, tabletki do prania, które są z jednej strony białe, a z drugiej strony czerwone –  powinny być oceniane jako dodanie jednego koloru – czerwonego.

Wytyczne OHIM zawierają wskazówki, w których połączenie dwóch kolorów powinno oznaczać odrzucenie zgłoszenia.Konieczne jest odniesienie zgłaszanych kolorów do towarów i usług, dla jakich miałyby zostać zarejestrowane oraz do sytuacji na rynku.

  • Kolor jest tylko dekoracyjnym elementem towarów lub stanowiłby wykonanie życzenia konsumenta (na przykład: kolor samochodu, kolor T-shirt),
  • Kolor jest charakterem towaru (na przykład: dla odcieni),
  • Kolor jest opisowy lub uwarunkowany technicznie (na przykład: kolor czerwony dla gaśnic, różne kolory używane do kabli elektrycznych),
  • Kolor jest zwyczajny lub ogólny (na przykład: ponownie – czerwony kolor dla gaśnic; żółty kolor dla usług pocztowych),
  • Kolor wskazuje na szczególną cechę towarów, taką jak smak (na przykład: kolor żółty dla smaku cytrynowego, kolor różowy dla smaku truskawkowego),
  • Kombinacja kolorów jest już ugruntowana na rynku, wykorzystywana przez różnych konkurentów (na przykład: kolor czerwony i żółty jest używany przez różne przedsiębiorstwa dla puszek piwa lub napojów).

Więcej niż trzy kolory

Jeżeli liczba kolorów, które mają zostać zarejestrowane jako znak towarowy, przekracza trzyspada zdolność odróżniająca znaku. Wynika to z trudności w zapamiętaniu dużej liczby różnych kolorów i ich sekwencji.

Jak wygląda praktyka?

Tyle o podstawowych zasadach. Jak wygląda w praktyce zgłaszanie kolorów jako znaków towarowych?

Wystarczy w wyszukiwarce znaków towarowych OHIM zaznaczyć jako rodzaj wyszukiwanego znaku „Colour”.

Wśród wyników wyszukiwania znajdzie się wiele znaków będących faktycznie znakami graficznymi, a zgłoszonymi jako kolor. Przedstawiony poniżej znak towarowy został zarejestrowany przez OHIM pod numerem 008531923 jako kolor. W mojej ocenie jest to po prostu znak towarowy graficzny, w którym zostały wykorzystane w określonym zestawieniu kolory pomarańczowy i zielony.

008531923

Źródło: OHIM

Różna jest też praktyka opisu znaku. Zawsze jest przedstawiony sam kolor (najczęściej w formie kwadratu). Czasami jest też słowny opis koloru. Wiele zgłoszeń kolorów nie zawiera jednak kodu zgodnie z międzynarodową klasyfikacją.

Przykłady:

Poniżej przykłady kolorów zarejestrowanych jako znaki towarowe:

011151743

Źródło: OHIM

Znak zarejestrowany pod numerem: 011151743 w klasie 7 i 35. Zgłoszenie zawiera także słowny opis znaku oraz kod:

The trademark is a combination of the colours yellow and grey, which are arranged in this order from top to bottom in an area ratio of approximately 50% each .

Indication of colour: Yellow (“RAL 1007″), grey (“RAL 7012″).

010653707

Źródło: OHIM

Znak zarejestrowany pod numerem: 010653707, w klasie 9, 37 i 42. Kolory opisane jako green and grey. Nie ma szczegółowego opisu ani kodu.

009543927

Źródło: OHIM

Powyższy pojedynczy kolor został zarejestrowany pod numerem 009543927 w klasie 12 i 20.

Opis znaku: Turquoise green (RAL effect E1 660-2).

Odmowa rejestracji 

009585613

Źródło: OHIM

Znak został zgłoszony pod numerem 009585613 w klasie 7 i 9, ale nie został zarejestrowany.

Opis znaku: Green (Pantone 382C).

Czy warto rejestrować kolor jako znak?

OHIM oraz Trybunał Sprawiedliwości dopuszczają możliwość rejestracji koloru jako znaku towarowego. Szanse na zarejestrowanie koloru jako takiego, zwłaszcza pojedynczego koloru, są jednak małe. Przede wszystkim dlatego, że kolor jako taki, bez jakiegokolwiek odniesienia, raczej nie ma zdolności odróżniającej.

Ponadto, zarejestrowany znak towarowy zapewnia wyłączność. Konieczna jest więc daleko posunięta ostrożność przy rejestrowaniu kolorów jako znaków towarowych, żeby nie ograniczać możliwości korzystania z tych kolorów przez innych uczestników obrotu.

Szanse na rejestrację koloru jako znaku towarowego wzrastają, jeżeli kolor ma zostać zarejestrowany dla towarów przeznaczonych dla bardzo wyspecjalizowanej grupy odbiorców, dla wąskiego zakresu towarów lub usług, a także gdy znak uzyskał wtórną zdolność odróżniającą w wyniku długotrwałego wcześniejszego używania w obrocie. 

Naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy

Rodzaje naruszeń

Naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy polega na bezprawnym używaniu w obrocie gospodarczym:

  • znaku identycznego do zarejestrowanego znaku towarowego dla identycznych towarów;
  • znaku identycznego lub podobnego do zarejestrowanego znaku towarowego dla identycznych lub podobnych towarów, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem towarowym zarejestrowanym;
  • znaku identycznego lub podobnego do renomowanego znaku towarowego, zarejestrowanego w odniesieniu do jakichkolwiek towarów, jeżeli takie używanie może przynieść używającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego.

Naruszenie funkcji oznaczania pochodzenia

Pierwsze dwa rodzaje naruszeń oznaczają wprowadzenie lub ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów opatrzonych znakiem.

Znak identyczny – identyczne towary

W przypadku naruszenia w postaci używania identycznego znaku jak znak zarejestrowany dla identycznych towarów naruszenie jest ewidentne i oczywiste. Nie ma wówczas potrzeby wykazywania niebezpieczeństwa wprowadzenia klientów w błąd. Wystarczy, że używanie cudzego znaku jest bezprawne. Bezprawne, czyli osoba, która używa cudzego znaku towarowego nie ma tytułu prawnego do używania znaku (np. nie zawarła umowy licencyjnej).

Odpowiedzialność za naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy jest niezależna od winy naruszającego. Oznacza to, że nawet nieumyślne naruszenie praw innego podmiotu do znaku towarowego nie wyłącza odpowiedzialności naruszyciela.

Znak identyczny lub podobny – identyczne lub podobne towary –> ryzyko konfuzji

Naruszenie w tej postaci nie stanowi zupełnej i całkowitej ingerencji w wyłączność praw, lecz jest naśladownictwem zamaskowanym. Naruszyciel używa znaku myląco podobnego, ale nie identycznego dla towarów takich samych lub podobnych. Albo używa znaku identycznego dla towarów podobnych.

Aby mówić o naruszeniu konieczne jest także istnienie ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd, na przykład ryzyko skojarzenia przez klientów znaku ze znakiem towarowym zarejestrowanym. Ryzyko pomyłki (konfuzji) rozumie się dość szeroko. Może ono obejmować nabycie towaru przez klienta z uwagi na błędne przekonanie, iż nabywa on towar opatrzony oryginalnym znakiem. Odbiorca może dostrzegać różnice między znakami, ale z uwagi na ich podobieństwo może mieć mylne przekonanie, że istnieją powiązania między tymi podmiotami.

Podobieństwo

Stwierdzenie, czy znaki są do siebie podobne jest kwestią bardzo ocenną. Oczywiście nie jest możliwe wprowadzenie ścisłych kryteriów oceny znaków i każdy przypadek musi być oceniany indywidualnie.

Istnieją jednak pewne kryteria pomocne przy dokonaniu oceny, czy zachodzi podobieństwo znaków lub towarów. Te kryteria to:

  • porównanie samych znaków, bez porównywania towarów
  • ogólna ocena wrażenia wywoływanego przez znaki
  • ocena podobieństwa znaków na różnych płaszczyznach: słuchowej, wizualnej, znaczeniowej
  • przy słownych znakach towarowych – porównanie wyrazów użytych w znaku chronionym oraz w znaku podobnym, a nie porównanie postaci graficznej obu znaków
  • istnienie zasady, że o podobieństwie znaków przesądzają elementy zbieżne, a nie różnice
  • ryzyko wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towarów zależy w szczególności od stopnia znajomości znaku zarejestrowanego, jego siły odróżniającej, stopnia podobieństwa znaków i towarów oraz okoliczności, w których oznakowane towary są sprzedawane
  • w przypadku znaków towarowych o silnej zdolności odróżniającej – istnieje większe prawdopodobieństwo skojarzenia z takim znakiem
  • o podobieństwie towarów decydują m.in. cechy towaru, przeznaczenie, sposób wytworzenia i dystrybucji itp.
  • im jest większe podobieństwo między towarami – tym są surowsze wymogi co do cech odróżniających same znaki

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 14.03.2008, sygn. IV CSK 445/07 uznał, że wprowadzanie identycznego towaru pod identycznym znakiem, przewidziane w art. 296 ust. 2 pkt 1 p.w.p., nie wymaga wykazywania możliwości konfuzji u odbiorcy, ta bowiem jest oczywista, o tyle wprowadzenie towaru identycznego pod znakiem podobnym do zarejestrowanego stanowi naruszenie zarejestrowanego znaku tylko wtedy, kiedy grozi wprowadzeniem odbiorców w błąd, w szczególności przez skojarzenie znaku ze znakiem towarowym zarejestrowanym (art. 292 ust. 2 pkt 2 p.w.p.).

Znak renomowany – naruszenie poza granicami podobieństwa

Ochrona znaków renomowanych jest silniejsza niż znaków „zwykłych”. Naruszeniem prawa ochronnego na znak renomowany będzie używanie znaku identycznego lub podobnego do znaku renomowanego dla jakichkolwiek towarów (nawet towarów kompletnie innych rodzajowo).

Dodatkowo wymagane jest wykazanie, że używanie znaku identycznego lub podobnego nawet dla innych towarów może przynieść używającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku renomowanego.

Silniejsza ochrona znaków renomowanych ma zapobiegać przed pasożytowaniem na cudzej renomie. Naruszyciel nie ponosi bowiem nakładów na reklamę i promocję swojego znaku albo ponosi tylko minimalną ich część, natomiast przejmuje skojarzenia łączone przez klientów ze znakiem renomowanym i przysparza sobie w ten sposób nienależną korzyść. Naruszyciel w nieuczciwy sposób chce pozyskać cudzą klientelę.

Wykorzystywanie cudzej renomy z reguły może negatywnie wpłynąć na sam znak renomowany. Poprzez istnienie w obrocie znaków identycznych lub podobnych do znaku renomowanego następuje jego stopniowa degeneracja (tzw. rozwodnienie), znak traci swą rynkową siłę i zdolność odróżniającą. W rezultacie tego typu naruszeń może zostać podważone zaufanie klientów do towarów opatrywanych renomowanym znakiem.

 

Znak towarowy podrobiony

Znak towarowy podrobiony to użyty bezprawnie znak identyczny lub taki znak, który nie może być odróżniony w zwykłych warunkach obrotu od znaku zarejestrowanego, dla towarów objętych prawem ochronnym.

Zdaniem Sądu Najwyższego o podrobieniu znaku towarowego można mówić tylko wówczas, gdy identyczny znak towarowy, którym posłużył się sprawca naruszenia prawa ochronnego, został wytworzony staraniem tegoż sprawcy, tj. przez niego “zrobiony”, a nie w sytuacji, gdy oryginalny, gotowy znak towarowy będący wynikiem starań, wysiłków technicznych i kosztów uprawnionego znalazł się w dyspozycji sprawcy i przez niego został wykorzystany. (wyrok Sądu Najwyższego z 22.02.2007, sygn. III CSK 323/06).

Ograniczenia prawa ochronnego na znak towarowy

Ograniczenia skuteczności prawa ochronnego na znak towarowy

Prawo ochronne na znak towarowy uprawnia do wyłącznego używania znaku towarowego w sposób zarobkowy lub zawodowy na całym obszarze Polski. Zapewnia ono uprawnionemu monopol na używanie znaku. Monopol ten doznaje jednak pewnych ograniczeń przewidzianych przez ustawę – Prawo własności przemysłowej.

Istnieją wyjątki, które umożliwiają używanie zarejestrowanego znaku towarowego przez osoby trzecie, pod warunkiem, że używanie to odpowiada usprawiedliwionym potrzebom używającego i nabywców towarów, a także jednocześnie jest zgodne z uczciwymi praktykami w produkcji, handlu lub usługach.

Zgodnie z tymi wyjątkami, uprawniony do znaku towarowego nie może zakazać innym osobom używania w obrocie:

  • ich nazwisk lub adresu;
  • oznaczeń wskazujących w szczególności na cechy i charakterystykę towarów, ich rodzaj, ilość, jakość, przeznaczenie, pochodzenie czy datę wytworzenia lub okres przydatności;
  • zarejestrowanego oznaczenia geograficznego, jeżeli prawo do jego używania wynika z przepisów ustawy;
  • zarejestrowanego oznaczenia lub oznaczenia podobnego, jeżeli jest to konieczne dla wskazania przeznaczenia towaru, zwłaszcza gdy chodzi o oferowane części zamienne, akcesoria lub usługi;

Przykład:

Dobrym (i kiedyś szeroko omawianym) przykładem zastosowania tego wyłączenia są części zamienne do samochodów. Nie będzie naruszeniem prawa do znaku towarowego rzetelne poinformowanie, że w warsztacie naprawiane są samochody marki BMW czy też, że warsztat oferuje części zamienne do samochodów BMW.

Podobnie będzie z tuszami do drukarek (zamiennikami), na których znajdują się informacje do jakich urządzeń pasuje dany kartridż (np. tusz firmy X pasuje do drukarki HP 950) oraz wieloma wieloma innymi.

Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z dnia 23.02.1999 w sprawie Bayerische Motorenwerke AG (BMW) i BMW Nederland BV przeciwko Ronald Karel Deenik (C-63/97) uznał, że:

właściciel znaku towarowego nie jest uprawniony do zakazania stronie trzeciej używania tego znaku w celu poinformowania opinii publicznej o dokonywanych przez niego naprawach i konserwacji towarów opatrzonych tym znakiem towarowym, oraz wprowadzonych do obrotu handlowego przez właściciela przedmiotowego znaku towarowego bądź za jego zgodą, albo w celu poinformowania, że jest specjalistą lub specjalizuje się w sprzedaży czy naprawie i konserwacji takich towarów, o ile znak nie jest używany w sposób sugerujący występowanie powiązań handlowych między innym przedsiębiorstwem i właścicielem znaku towarowego, a zwłaszcza w sposób sugerujący powiązanie działalności odsprzedawcy z siecią dystrybucji właściciela znaku towarowego, czy też istnienie szczególnych stosunków między dwoma przedsiębiorstwami.

Używacz uprzedni

Używacz uprzedni to osoba prowadząca lokalną działalność gospodarczą w niewielkim rozmiarze, która używała w dobrej wierze oznaczenia, zarejestrowanego następnie jako znak towarowy na rzecz innej osoby.

Używacz uprzedni ma prawo nadal bezpłatnie używać oznaczenia jednak w zakresie nie większym niż dotychczas. Prawo do używania takiego oznaczenia może zostać wpisane do rejestru znaków towarowych na wniosek używacza uprzedniego.

Prawo to może zostać przeniesione na inną osobę tylko łącznie z przedsiębiorstwem. Nie może zostać przeniesione odrębnie, bez zbycia przedsiębiorstwa.

Nieużywanie znaku towarowego przez 5 lat

Jeżeli uprawniony nie używał zarejestrowanego znaku towarowego w sposób rzeczywisty w ciągu nieprzerwanego okresu pięciu lat po dniu wydania decyzji o udzieleniu prawa ochronnego i nie istniały ważne powody nieużywania znaku, to nie może zakazać osobie trzeciej używania w obrocie tego lub podobnego oznaczenia.

Uprawniony nie tylko nie może wówczas zakazać innym osobom używania znaku, ale każdy kto ma interes prawny, może wystąpić o stwierdzenie wygaśnięcia prawa ochronnego na znak towarowy.

Znak towarowy a prawo do firmy

Uprawniony z prawa ochronnego na znak towarowy nie może zakazać posługiwania się przez inną osobę firmą (nazwą, pod którą prowadzi ona działalność gospodarczą), jeżeli:

  • nazwa ta nie jest używana do oznaczania towarów będących przedmiotem tej działalności;
  • nie ma ryzyka wprowadzenia odbiorców w błąd co do pochodzenia towarów, w szczególności dlatego że uprawniony do znaku towarowego i uprawniony do firmy mają różne profile działalności, funkcjonują w różnych branżach lub też zasięg używania nazwy jest lokalny.

Jeżeli jednak osoba posługując się nazwą, pod którą prowadzi działalność gospodarczą, działa w złej wierze, uprawniony do znaku towarowego może sprzeciwić się używaniu przez nią tej nazwy.

Wyczerpanie prawa

Wyczerpanie prawa to wprowadzanie do obrotu przez uprawnionego lub za jego zgodą towarów oznaczonych znakiem towarowym. Towary powinny zostać wprowadzone do obrotu na terytorium Polski lub na terytorium Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Raz wprowadzony legalnie do obrotu towar opatrzony znakiem towarowym może być następnie odsprzedawany czy importowany.

Nabywca towarów opatrzonych znakiem może je dalej odsprzedawać oraz reklamować, czyli w tym zakresie może używać znaku towarowego, a uprawniony ze znaku nie może się temu sprzeciwić, jeśli nie zachodzą uzasadnione względy. Nabywca nie jest jednak uprawniony do ingerowania w znak towarowy.

Bez konstrukcji wyczerpania prawa właściwie nie byłaby możliwa działalność dystrybutorów czy nawet okazjonalna sprzedaż rzeczy opatrzonej znakiem towarowym przez osobę fizyczną, ponieważ uprawniony mógłby się w każdej chwili sprzeciwić dalszej sprzedaży towaru ze znakiem.

Wyczerpanie prawa nie ma jednak charakteru bezwzględnego. Uprawniony może sprzeciwić się dalszej dystrybucji towarów, jeżeli przemawiają za tym uzasadnione względy, w szczególności jeżeli po wprowadzeniu do obrotu stan towarów zmieni się lub pogorszy.

Współuprawniony

Współuprawniony z prawa ochronnego na znak towarowy może używać znaku towarowego bez zgody pozostałych współuprawnionych, we własnym zakresie oraz dochodzić roszczeń z powodu naruszenia prawa ochronnego.